wtorek, 15 marca 2016

Oświadczenie dotyczące działań Prezydenta Poznania w sprawie turnieju sportów walki "First to Fight"


Swoje słowa adresuję do prezydenta Poznania, Pana Jacka Jaśkowiaka.

Nawiązuję do sprawy Pańskiej interwencji skierowanej do klubu KKS Sporty Walki Poznań w związku z turniejem organizowanym – przyjmijmy na potrzebę tego oświadczenia Pańską typologię – przez „nacjonalistów” i „rasistów”. Klub wywiązuje się z zadań dotowanych z miejskich pieniędzy. Pan Maciej Piekarczyk, zastępca dyrektora wydziału sportu Urzędu Miasta Poznania powiedział: „Nie mieliśmy do tej pory sygnałów od rodziców dzieci, które uczęszczają na zajęcia do KKS Sporty Walki Poznań, jakoby działo się tam coś niepokojącego”. Tymczasem na Pańskie polecenie urzędnicy mieli skontrolować ten klub, sprawdzić czy zajęcia odbywają się w sposób właściwy oraz odbyć rozmowy z trenerami, podopiecznymi i ich rodzicami. Powiedział Pan: „Poznań nie będzie dotował organizacji, które angażują się w działalność propagującą rasizm. Poleciłem mojemu zastępcy Arkadiuszowi Stasicy oraz urzędnikom odpowiedzialnym za promocję sportu podjęcie formalnych działań. […] Uważam za niedopuszczalne, by kadra instruktorska o takich poglądach miała styczność z trenującymi podopiecznymi[1].

Zastanawiam się, w jaki sposób Pan, rzekomo zadeklarowany demokrata, zamierza kontrolować poglądy innych osób? Czy każe Pan miejskim urzędnikom przeprowadzać przesłuchania? Sprawdzać, jakie kto ma nadruki na koszulkach? Jakie kto nosi tatuaże?[2] A może zamierza Pan powołać municypalną policję polityczną? Skoro według Pana niedopuszczalne jest, aby trenerami sportowymi byli ludzie o takich, a nie innych poglądach, to może tak samo jak na klub KKS Sporty Walki Poznań zamierza Pan w przyszłości nasyłać kontrole na inne podległe Panu instytucje oraz dotowane przez samorząd Poznania stowarzyszenia, aby sprawdzać jakie kto wyznaje poglądy? Dziś na Pańskim celowniku są nacjonaliści, a jutro może korwiniści, kukizowcy i kaczyści.

Na skutek Pańskiej groźby wycofania wsparcia lub nieprzyznania go w przyszłym roku, klub KKS Sporty Walki Poznań wycofał się z udostępnienia sali organizatorom turnieju. Organizatorzy znaleźli jednak inną lokalizację i mimo tego, że na miejsce przeprowadzenia turnieju wezwano policję i policjanci przybyli w znacznej liczbie, to jednak impreza nie została przerwana. Najwidoczniej nie zostały spełnione przesłanki wyrażone w art. 256 Kodeksu karnego o propagowaniu faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju.

W swoich działaniach przekroczył Pan uprawnienia prezydenta miasta. Prezydent Poznania nie ma prawa kontrolować, jakie kto wyznaje poglądy, nie ma prawa przyznawać wsparcia organizacjom w zależności od tego, jakie poglądy wyznają ich członkowie, nie ma prawa nasyłać kontroli na organizacje tylko dlatego, że nie podobają mu się poglądy ich członków. Takich uprawnień nie ma też policja. W związku z tym chciałbym się dowiedzieć, jakie działania w związku z tą sprawą podjęli podlegli Panu urzędnicy i na jakiej podstawie wydał im Pan dyspozycje?

Łatwo rzuca Pan pod adresem innych oskarżenia o totalitaryzm. Jednakże swoimi wypowiedziami i decyzjami to Pan wpisał się w ten wątpliwy standard. Będę łagodniejszy i powiem, że wykazał się Pan nadgorliwością. Wszyscy znamy powiedzenie, że nadgorliwość bywa gorsza od…


Jan Sulanowski
radny Poznania, klub radnych Prawo i Sprawiedliwość

Oświadczenie zostało wygłoszone 15 marca 2016 r. na sesji Rady Miasta Poznania.



[1]http://www.poznan.pl/mim/info/news/prezydent-mowi-nie-turniejowi-nacjonalistow,91823.html (dostęp 9.03.2016)
[2]http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,19727355,zjazd-nacjonalistow-w-poznaniu-przyjada-na-turniej.html (dostęp 9.03.2016)

niedziela, 21 lutego 2016

Autobus nr 49: sukces mieszkańców i zagadka wiceprezydenta

Od 1 marca 2016 r. autobusy linii nr 49, która zapewnia połączenie pomiędzy osiedlem Dębina a pętlą Górczyn, mają kursować również w soboty i niedziele. To bardzo dobra wiadomość, szczególnie dla osób, które robią sobotnie zakupy na targowisku przy ul. Racjonalizatorów oraz dojeżdżają w niedziele do kościoła pw. Świętej Trójcy.


Tymczasem niecałe dwa miesiące temu, 29 grudnia 2015 r. wiceprezydent Wudarski twierdził jeszcze, że niewielu pasażerów korzysta z tej linii, że dojazd do kościoła pw. Świętej Trójcy zapewniają autobusy innych linii, no i że pieniądze na kursy weekendowe znajdą się dopiero w 2017 roku. Ponadto wiceprezydent Wudarski stwierdził, że korekta układu komunikacyjnego na obszarze Dębca i ponowna analiza możliwości wprowadzenia zmian na linii nr 49 będzie możliwa dopiero po ukończeniu budowy tunelu pod torami kolejowymi, a więc po 30 czerwca 2016 r.

Okazało się, że wcale nie trzeba było czekać do ukończenia budowy tunelu, a pieniądze i frekwencja wcale nie były problemem. Zagadkowe jest jednak to, jakimi względami kieruje się wiceprezydent Wudarski podejmując decyzje. Niemniej cieszę się, że w przypadku linii nr 49 ostatecznie spełnił oczekiwania mieszkańców.

sobota, 20 lutego 2016

Sprawa Ziętary - książka i spotkanie

Książka „Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa” wywarła na mnie duże wrażenie. Opisuje proces żmudnego odkrywania prawdy o porwaniu i zabójstwie Jarosława Ziętary, 24-letniego dziennikarza, który pracował w Poznaniu w pierwszych latach transformacji ustrojowej.


Ziętara zajmował się niewygodnymi tematami, jego publikacje mogły zaszkodzić niektórym wpływowym ludziom. Książka pokazuje jak funkcjonował wymiar sprawiedliwości, środowisko dziennikarskie, politycy i biznesmeni. Nie jestem pewien, czy należy używać czasu przeszłego, wszak sądowe batalie zmierzające do ustalenia i ukarania sprawców trwają po dziś dzień.



Po przeczytaniu książki pomyślałem, że warto byłoby zaprosić na spotkanie w większym gronie jej współautora, pana Krzysztofa M. Kaźmierczaka, dziennikarza „Głosu Wielkopolskiego”. Był on członkiem zespołu dziennikarzy, którzy postanowili dociec prawdy, współpracował z rodziną Ziętary, jest przedstawicielem komitetu społecznego „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”.



Spotkanie z redaktorem Kaźmierczakiem odbyło się w ramach cyklu Akademia Obywatelska PiS w Poznaniu. W czasie dyskusji pojawiały się pytania dotyczące m.in. działalności służb specjalnych, sposobu w jaki w wyjaśnienie sprawy angażowała się „czwarta władza”. Siłą rzeczy zadający pytania nawiązywali do aktualnej sprawy „szafy Kiszczaka”.



Od śmierci Ziętary minęło już prawie ćwierć wieku. Być może doczekamy niedługo sądowego finału tej sprawy. 

Jan Sulanowski

piątek, 18 grudnia 2015

Kopalnia w Wielkopolskim Parku Narodowym? Za zamęt odpowiada poprzednia ekipa z Ministerstwa Środowiska

Niektórzy myśleli, że w Wielkopolskim Parku Narodowym powstanie kopalnia węgla brunatnego, a Poznań zostanie pozbawiony ujęć wody. Nerwy, których przyczyną była "Biała księga ochrony złóż kopalin" okazały się niepotrzebne. Za zamęt odpowiedzialna była poprzednia ekipa w Ministerstwie Środowiska. Prof. Mariusz Orion Jędrysek, Główny Geolog Kraju i sekretarz stanu w MŚ w nowym rządzie sprawę ostatecznie wyjaśnił.

Co wydarzyło się we wtorek, 15 grudnia 2015 r.?

6.800 osób było zainteresowanych wydarzeniem na Facebooku pod nazwą „Nie dla kopalni węgla brunatnego w Wielkopolskim Parku Narodowym”. Odbyło się pierwsze i to nadzwyczajne posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska i Zieleni Miejskiej Rady Miasta Poznania, którego celem było wypracowanie stanowiska w sprawie opublikowanej na stronach Ministerstwa Środowiska „Białej księgi ochrony złóż kopalin”, której prawdopodobnie żaden z radnych w całości nie przeczytał. Upłynął termin składania uwag do tego dokumentu. Maksymalne zapotrzebowanie na moc (energii elektrycznej) w Polsce wynosiło tego dnia 24.791 MW (szczyt o godz. 17:00). Około 21% zapotrzebowania na moc zapewniła Elektrownia Bełchatów zasilana węglem brunatnym, a wszystkie elektrownie na węgiel brunatny razem wzięte zapewniły około 37% zapotrzebowania na moc. Takie są fakty.

W pierwszej kolejności chcę podkreślić, że przed odkrywkowym wydobyciem złóż węgla brunatnego należy bezwzględnie chronić ujęcia wody dla aglomeracji poznańskiej, Wielkopolski Park Narodowy, inne obszary objęte ochroną przyrody i krajobrazu, a także obiekty będące świadectwem naszego dziedzictwa kulturowego oraz najważniejsze dla regionu inwestycje. Należy mieć również na uwadze poważny z punktu widzenia województwa wielkopolskiego problem, jakim jest deficyt wody.


W drugiej kolejności muszę jednak powiedzieć, że wokół „Białej księgi” powstał wielki zamęt informacyjny, który wzbudził ogromne emocje w lokalnych mediach, społecznościach oraz wśród samorządowców. Można było odnieść wrażenie, że zaraz przyjadą z Konina wielkie, kopalniane koparki, które zaczną ryć w pobliżu Poznania głębokie wąwozy. Prof. Jan Przybyłek przedstawiał prezentację wyliczającą negatywne skutki utworzenia kopalni węgla brunatnego w tzw. rowie poznańskim. Atmosferze strachu uległa wodociągowa firma Aquanet, której przedstawicielka była przekonana, że jesteśmy na etapie ostatecznych konsultacji i właśnie decydują się losy ujęcia wody w Mosinie. Alarm podnieśli samorządowcy, a zaniepokojenie wyrazili także przedstawiciele jednego z browarów, których firma zależna jest od dostaw wody. Najprawdopodobniej nikt nie zapoznał się z całością liczącej 59 stron „Białej księgi ochrony złóż kopalin”, za to każdy zwrócił uwagę na tabelę zamieszczoną na końcu opracowania, gdzie wymienione zostały tzw. złoża strategiczne, a wśród nich złoża węgla brunatnego pod nazwami Mosina i Szamotuły.

A co w rzeczywistości zawierała „Biała księga”? Było to opracowanie, które opisywało, w jaki sposób w Polsce regulowana jest obecnie kwestia ochrony złóż kopalin. Przedstawiono w nim kilka wariantów rozwiązań prawnych, które mogą być zastosowane oraz zaproponowano kryteria wyznaczania tzw. złóż strategicznych. Tabela złóż strategicznych załączona do opracowania pełniła raczej funkcję przykładową, a nie obowiązującej listy. Kwestie poruszane w „Białej księdze” dotyczyły władz państwowych, samorządowych, biznesu oraz strony społecznej. Nie było w tym opracowaniu nawet wzmianki o tym, jakoby na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego miała powstać kopalnia odkrywkowa. Zabrakło natomiast analizy finansowej, czyli tego z jakimi kosztami wiązać się może ochrona złóż.

Żałuję, że nie zdążyłem zapoznać się z treścią tego dokumentu wcześniej (15 grudnia przeczytałem dopiero połowę), ale prawdę rzekłszy nie miałem na to szans, gdyż za późno dowiedziałem się o tej sprawie. Sądzę, że w tej samej sytuacji byli pozostali radni i władze samorządowe. Żadnych pretensji nie można mieć do społeczeństwa, bo to ono powinno być informowane o tego typu sprawach zarówno przez przedstawicieli władz, jak i przez media. To, że dzisiaj jestem po lekturze „Białej księgi” zawdzięczam prof. Przybyłkowi, który najprawdopodobniej jako pierwszy podniósł alarm oraz lokalnym dziennikarzom, którzy zaczęli o tym pisać. Nawet jeśli uważam, że był to alarm przedwczesny, to jednak tematem zainteresowała się także społeczność lokalna.


W mojej ocenie, za cały zamęt wywołany wokół „Białej księgi” odpowiada Ministerstwo Środowiska. Zabrakło rzetelnej informacji skierowanej do władz samorządowych, które powinny mieć świadomość, że taki dokument jest opracowywany. Należało również zobowiązać samorządy do ustosunkowania się do „Białej księgi”. Powinien być także wyznaczony dłuższy termin na składanie uwag, aby wszystkie samorządy oraz strona społeczna zdążyły się wstępnie w kwestii ochrony złóż wypowiedzieć. Głos powinni zabrać specjaliści z różnych dziedzin: geologii, hydrologii, ekologii, prawa, gospodarki, górnictwa i energetyki.

Prace nad „Białą księgą” zostały podjęte pod koniec 2014 roku, a opublikowana ona została 3 listopada 2015 r., 15 grudnia 2015 r. mijał termin składania uwag. Należy podkreślić, że Beata Szydło została powołana przez Prezydenta RP na stanowisko premiera 16 listopada i tego samego dnia nowym ministrem środowiska został prof. Jan Szyszko. Dalsza działalność nowej ekipy w Ministerstwie Środowiska skoncentrowana była w dużym stopniu na niezwykle ważnym szczycie klimatycznym w Paryżu, który trwał od 30 listopada do 12 grudnia. Czy to zaniedbanie ze strony poprzedniej ekipy było celowe czy nie – trudno o tym wyrokować. Gdyby jednak do tych zaniedbań nie doszło, to najprawdopodobniej sprawa „Białej księgi” byłaby wyczerpująco omówiona, uniknęlibyśmy negatywnych emocji i bylibyśmy gotowi do merytorycznej debaty. Sprawę wyjaśnił 16 grudnia prof. Mariusz Orion Jędrysek, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska i Główny Geolog Kraju, który został powołany po zmianie rządu. Powiedział, że prace nad "Białą księgą" nie będą kontynuowane. Wycofał ten dokument z konsultacji międzyresortowych 25 listopada, ale nie przerwał konsultacji społecznych.
Konsultacje społeczne nie były przerywane, aby dać możliwość wypowiedzenia się wszystkim zainteresowanym stronom. Z przesłanej korespondencji wynika jednak, że zdecydowana większość uwag wobec 'Białej księgi' jest krytyczna. 
- powiedział Jędrysek. I w ten sposób możemy teraz zastanowić się wspólnie nad meritum, czyli jak pogodzić kwestie bezpieczeństwa energetycznego z zagadnieniem zrównoważonego rozwoju i kto powinien mieć udział w procesie decyzyjnym.



Polub profil autora >>> Jan Sulanowski

Zapisz się na newsletter >>> kliknij

wtorek, 8 grudnia 2015

Jan Sulanowski z PiS został radnym. Złożył ślubowanie

Jan Sulanowski z PiS został nowym radnym miejskim. Na wtorkowej sesji radny PiS złożył ślubowanie.
 
Jan Sulanowski będzie pracował w komisji oświaty, ochrony środowiska, budżetu i finansów oraz rewizyjnej. – Komisja rewizyjna jest bardzo ważna, przeprowadza kontrolę. Będę mógł się tam wiele nauczyć – uważa J. Sulanowski. Już na wtorkowej sesji nowy radny złożył interpelację w sprawie funkcjonowania komunikacji oraz dwie, dotyczące ochrony środowiska.

Czytaj dalej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9162258,jan-sulanowski-z-pis-zostal-radnym-zlozyl-slubowanie,id,t.html

Autor: Bogna Kisiel
Fot. Głos Wielkopolski / Łukasz Gdak

Jan Sulanowski nowym radnym PiS. Zastąpił Szymona Szynkowskiego vel Sęka

Klub PiS w radzie miasta znów jest 12-osobowy. Nowy radny Jan Sulanowski we wtorek złożył ślubowanie.
- Muszę być bardzo uważny. To moje pierwsze głosowania, nie można się rozpraszać - mówi Jan Sulanowski z PiS, który we wtorek pierwszy raz uczestniczy w sesji rady miasta jako radny. Przyznał nam, że choć jeszcze ani razu się nie pomylił, to pierwsze z serii głosowań niefortunnie opuścił. Bo akurat... udzielał pierwszego wywiadu.

Czytaj dalej: http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,19311102,jan-sulanowski-nowym-radnym-pis-zastapil-szymona-szynkowskiego.html

Autor: Seweryn Lipoński
Fot. Gazeta Wyborcza Poznań

czwartek, 26 listopada 2015

Poznań: Czy sprzedawać firmę Modertrans?

Jak podały media, prezydent miasta Poznania, Jacek Jaśkowiak, chce za 100 mln zł sprzedać spółkę-córkę MPK Poznań, firmę Modertrans (m.in. remontuje i produkuje autobusy i tramwaje). Pieniądze mają być przeznaczone na remont torowisk. Ostatnio, jako jedyne przedsiębiorstwo, Modertrans złożył ofertę w przetargu na dostarczenie 30 tramwajów dla MPK. Chyba lepiej mieć w zasobach miasta Poznań firmę, która świadczy usługi na jego rzecz (#samowystarczalność)? Co prawda torowiska wyremontuje się za 100 milionów, ale za jakiś czas znowu będzie potrzeba 100 milionów na to samo. Tymczasem raz sprzedanej firmy nie odzyska się już. Z tego, co mi wiadomo, Modertrans nie generuje strat.

Polub profil autora >>> Jan Sulanowski
Zapisz się na newsletter >>> kliknij

poniedziałek, 16 listopada 2015

Atak terrorystów w Paryżu w ujęciu metafizycznym

W mediach pełno jest analiz socjologicznych i politologicznych paryskiego zamachu. Wszyscy są pod wrażeniem ogromu tej tragedii, zuchwałości i bezwzględności terrorystów. Nie znalazłem jednak jeszcze wypowiedzi, w której zwrócono by uwagę, iż terroryści otworzyli ogień w momencie wykonywania satanistycznego utworu i to na do dodatek w piątek, trzynastego dnia miesiąca.


Lider zespołu, Jesse Huges.
W sali koncertowej Bataclan w Paryżu, w której w piątek, 13 listopada 2015 r. doszło do mordu na blisko 100 osobach, odbywał się koncert kalifornijskiej grupy rockowej o nazwie Eagles od Death Metal. W Internecie znajduje się nagranie przedstawiające ten moment. Strzały islamskich terrorystów padły w chwili, gdy muzycy śpiewali utwór pod tytułem "Kiss The Devil" („Pocałuj Diabła”). Utwór zawiera m.in. takie słowa:

„Who'll love the devil?
Who'll sing his song?
I will love the devil and his song!
Who'll love the devil?
Who'll kiss his tongue?
I will kiss the devil on his tongue!”

Jesse Huges.
Muzykom udało się ujść z życiem z masakry. Niestety blisko 100 widzom wymierzony został pocałunek śmierci. Nie chcę wysuwać daleko idących tez, ale pojawiają się w mojej głowie pytania. Czy dla terrorystów miało znaczenie, że ten piątek był trzynastym dniem miesiąca, że układało im się to w jakąś okultystyczną całość? Czy celowo wdarli się na koncert grupy śpiewającej piosenkę o satanistycznym przesłaniu? Czy te skojarzenia opierają się jedynie na zbiegu okoliczności? Czy można to traktować jako złowrogi znak, znak czasów?

Jesse Huges.
Postrzegamy terrorystów, szczególnie tych spod znaku Państwa Islamskiego, jako bandytów, morderców, którzy sieją zniszczenie i są ucieleśnieniem zła – bo niszczą starożytne zabytki, zadają ból, cierpienie, mordują i są bestialscy. Natomiast z wielu wypowiedzi radykalnych islamistów wynika, że z kolei oni postrzegają kraje zachodnie jako wcielenie zła. I nie chodzi tu tylko o to, że islam nie jest w tych krajach dominującym wyznaniem, że bywa obiektem szyderstw (casus „Charlie Hebdo”). W tym przekonaniu utwierdzać ich może to, że liberalny Zachód, wyrzeka się jakiejkolwiek religii i pogrąża się w zepsuciu moralnym. Nawet więcej, liberalny Zachód nie widzi niczego złego w literalnym czczeniu Szatana, który stał się maskotką popkultury, jedną z dostępnych opcji estetyczno-etycznych.

Jesse Huges.
Spójrzmy na to z perspektywy naszej religii. Dla chrześcijan diabeł nie jest wytworem ludzkiej wyobraźni, ale realnym bytem duchowym, który jest przeciwnikiem Boga, zwalcza dobro i chce zgubić człowieka. W tym aspekcie islamscy fanatycy przekonani o tym, że mordując paryżan walczą z diabłem, tak naprawdę byli narzędziami w jego ręku. Zachód systematycznie, od czasów oświecenia, odcina się od swoich korzeni religijnych, burzy tradycyjny porządek moralny. Symbolem tej zmiany okazała się gilotyna Wielkiej Rewolucji... Francuskiej. W kulturze, w której króluje permisywizm, a ulubioną rozrywką intelektualną jest relatywizowanie i dekonstrukcja, postać Szatana została wyparta ze zbiorowej świadomości.

Bataclan.
Tymczasem diabeł dał znów o sobie znać. Zamach w Paryżu okazał się szatańską grą, w której po przeciwnych stronach stanęli islamski terrorysta oraz zlaicyzowany Europejczyk. Przegrali obaj, wynikiem jest tylko zniszczenie i śmierć. Świadomość tego może być przerażająca, a wręcz paraliżująca. Jednakże chrześcijanie znajdują pocieszenie – wiedzą, że Pan jest blisko i że Dobro zwycięży.

Przed Bataclan po masakrze.
Dobrze, że paryska tragedia jest przedmiotem wnikliwych analiz, w których biorą udział publicyści, politycy, socjologowie, ekonomiści, kulturoznawcy, czy też osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Warto jednak spojrzeć na tę sprawę również z innej strony. Nawet ateiści i agnostycy mogą się wszak zgodzić się z tym, że są rzeczy w niebie i na ziemi, o których nie śniło się filozofom.

Polub profil autora >>> Jan Sulanowski
Zapisz się na newsletter >>> kliknij


fot.
www.facebook.com/eaglesofdeathmetal

www.djoybeat.com
or-politics.com

czwartek, 12 listopada 2015

Świerczewo: Jeden kierunek na ul. Czeremchowej?


Postawić znak zakazu zatrzymywania się? Wprowadzić ruch jednokierunkowy? A może pozostać przy tym, co jest teraz? Jak będzie wyglądała organizacja ruchu na ul. Czeremchowej?

Ul. Czeremchowa znajduje się na osiedlu Świerczewo, w pobliżu ul. Świerkowej. Ulokowany przy niej jest dyskont Netto, bursa szkolna, hotel Feniks, przedszkole i żłobek Montessori oraz powstają bloki mieszkalne firmy Family House. W okolicy znajduje się Zespół Szkół Mechanicznych im. Komisji Edukacji Narodowej, Wyższa Szkoła Edukacji i Terapii, Społeczna Szkoła Podstawowa nr 3, Społeczne Przedszkole "Z mchu i paproci" oraz ośrodek zdrowia. Znajdują się tam również średniej wielkości bloki mieszkalne. Wszystko to powoduje, że w tamtej okolicy można mieć trudności z zaparkowaniem samochodu.


Źródło: Google Maps; na czerwono zaznaczony przedmiotowy odcinek ul. Czeremchowej.
Ul. Świerkowa i ul. Grabowa są jednokierunkowe, co powoduje, że do wielu miejsc można dojechać wyłącznie pokonując znaczny dystans od skrzyżowania ul. Opolskiej i ul. Świerkowej.

Komenda Miejska Policji w Poznaniu wystąpiła do Wydziału Transportu i Zieleni (WTiZ) Urzędu Miasta Poznania w sprawie ustawienia znaku B-36 (zakaz zatrzymywania się) na ulicy Czeremchowej na odcinku pomiędzy ulicami Gruszkową a Grabową, argumentując to tym, że z uwagi na parkujące tam na jezdni samochody, nie jest możliwy jednoczesny, dwukierunkowy ruch pojazdów.

Źródło: Wikipedia
Z kolei WTiZ, a dokładnie Miejski Inżynier Ruchu (MIR) nie podzielił zdania Policji i zaproponował, aby wprowadzić tam jeden kierunek ruchu. Uzasadniał to tym, że wprowadzenie zakazu zatrzymywania się w tamtym miejscu ograniczy i tak niewielką liczbę miejsc do parkowania samochodów. MIR zwrócił się do Rady Osiedla Świerczewo o zaopiniowanie tego pomysłu. Sprawą zajęła się Komisja Infrastruktury i Komunikacji, której przewodniczę.

Wizja lokalna wykazała, że:
  • pojazdy parkują na całej długości wskazanego wyżej odcinka ul. Czeremchowej po prawej stronie jezdni (patrząc w kierunku ul. Grabowej, zdjęcie nr 1);
  • wolny pas jezdni pozwala na swobodny przejazd samochodem tylko w jednym kierunku, tzn. w sytuacji, gdy jedna strona jezdni jest zajęta przez parkujące pojazdy, nie jest możliwe wyminięcie się samochodów jadących równocześnie z przeciwnych kierunków;
  • 11 pojazdów zaparkowanych było przodem w stronę ul. Grabowej, a 4 w stronę ul. Gruszkowej;
  • w ciągu 1/2 godziny, odcinkiem ul. Czeremchowej przejechało około 5 samochodów;
  • obecnie, na działce znajdującej się po lewej stronie ul. Czeremchowej (patrząc w kierunku ul. Grabowej) prowadzone są prace budowlane (deweloper buduje kompleks mieszkalny), w związku z czym wzdłuż jezdni ustawione jest prowizoryczne ogrodzenie z blachy.

Zdjęcie nr 1. J.Sulanowski
Ponadto przygotowana została internetowa ankieta (zajął się tym kolega Tomasz Wierzbicki), w której mieszkańcy mogli się wypowiedzieć na temat proponowanych zmian w organizacji ruchu i oznakowania.

Opr. T.Wierzbicki
W mojej ocenie należy rekomendować takie rozwiązanie, które będzie kontynuować organizację ruchu oraz miejsc parkingowych na pozostałej części ul. Czeremchowej, czyli ruch dwukierunkowy oraz możliwość parkowania prostopadłego na chodniku po lewej stronie jezdni (patrząc w kierunku ul. Grabowej, zdjęcie nr 2) oraz chodnik dla ruchu pieszego po prawej stronie jezdni.

Zdjęcie nr 2. J.Sulanowski
Na czas trwania budowy kompleksu mieszkalnego, o której była mowa wyżej, rekomendowałbym ustawienie znaku B-36, czyli wprowadzenie tymczasowego zakazu parkowania na ul. Czeremchowej na odcinku pomiędzy ul. Gruszkową a ul. Grabową.

Wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na wspomnianym odcinku ul. Czeremchowej skomplikowałoby sytuację komunikacyjną osób mieszkających w tej części osiedla Świerczewo, która już jest utrudniona z uwagi na to, że ul. Grabowa i ul. Świerkowa są jednokierunkowe. Wprowadzenie ruchu jednokierunkowego w stronę ul. Gruszkowej spowodowałoby, że mieszkańcy bloku przy ul. Czeremchowej 32 (kilkadziesiąt mieszkań) mogliby dotrzeć do domów wyłącznie od strony ul. Opolskiej (dalej ul. Świerkową w ul. Grabową i w ul. Czeremchową). Natomiast wprowadzenie ruchu jednokierunkowego w stronę ul. Grabowej powodowałoby, że mieszkańcy jadący od strony przejazdu kolejowego na Dębcu, musieliby nadkładać drogi jadąc ul. Grabową, dalej ul. Południową, ul. Gruszkową aż do ul. Czeremchowej.

Oczywiście wiele zależy od tego, czy na chodniku, na lewo od ul. Czeremchowej zostaną wyznaczone prostopadłe miejsca parkingowe.

piątek, 6 listopada 2015

Parlament 2015. Jak głosowano w obwodach zamkniętych? Mikroanaliza

2.797 osób w Poznaniu głosowało w tzw. obwodach zamkniętych, czyli szpitalach, domach pomocy społecznej, domach studenckich i w aresztach. Czy wyborcy z tych okręgów różnili się od „zwykłych” wyborców? Gdyby utworzono tam odrębne okręgi wyborcze, to kto by w nich rządził?


Kategorie obwodów zamkniętych



Frekwencja

Frekwencja obliczana jest jako stosunek liczby kart ważnych do liczby osób uprawnionych do głosowania.


Najbardziej zaangażowaną grupą, aczkolwiek najmniej liczną, byli studenci. Frekwencja w domach studenckich była wyższa o ponad 27% niż w zwykłych obwodach. Natomiast dużo mniej zaangażowani byli wyborcy z pozostałych obwodów zamkniętych, gdzie  frekwencja była niższa niż w zwykłych obwodach – tutaj najgorzej wypadli pacjenci szpitali. Można domniemywać, że w ich przypadku zdolność podjęcia wysiłku związanego z głosowaniem była obniżona ze względu na stan zdrowia.

Głosy nieważne
Gdyby uznać odsetek głosów nieważnych za objaw zniechęcenia wobec polityków, a jako normę wyznaczyć poziom występujący w grupie wyborców z komisji zwykłych, to zarówno pacjenci szpitali, jak i pensjonariusze domów pomocy społecznej oraz rezydenci aresztów są ponadnormatywnie zniechęceni. Szczególnie wysoki poziom zniechęcenia prezentują aresztanci. Na drugim biegunie znajdują się studenci, wśród których dosłownie jedna osoba oddała głos nieważny. Biorąc pod uwagę zarówno wysoką frekwencję oraz bardzo niski poziom głosów nieważnych wśród studentów można stwierdzić, że bardzo świadomie dokonywali swoich wyborów oraz że potrafili znaleźć wśród ugrupowań politycznych opcję wyrażającą ich poglądy.

Preferencje polityczne




W grupie wyborców głosujących w szpitalach (słupki od lewej) preferencje polityczne w większości pokrywają się z preferencjami wyborców z obwodów zwykłych (słupki od prawej). Wyższym poparciem niż w obwodach zwykłych cieszy się PiS (o 6% więcej) oraz PSL (o 2% więcej), natomiast niższe poparcie ma Nowoczesna R. Petru (o 5% mniej). Być może rozbieżność tę tłumaczy fakt, że sporą grupę pacjentów szpitali stanowią również osoby spoza Poznania. Gdyby ze szpitali utworzyć odrębny okręg wyborczy, to tutaj najbardziej prawdopodobną koalicją byłaby PO-Nowoczesna-ZLEW.




W grupie wyborców głosujących w domach pomocy społecznej największym poparciem cieszył się PiS, którego poparcie było wyższe aż o 38% względem wyborców z obwodów zwykłych. Dużo mniejsze poparcie ma w tej grupie PO (o 14% mniej) oraz partia Petru (o 14% mniej). Co ciekawe, mniejsze poparcie uzyskały również partie lewicowe, czyli Zjednoczona Lewica oraz Partia Razem, które definiują się jako partie prospołeczne, czy też prosocjalne. Najwidoczniej środowiska lewicowe postrzegane są przez wyborców głównie jako te, które toczą głównie walkę światopoglądową, a nie jako te, które chcą pomagać zwykłym, potrzebującym ludziom. Gdyby domy pomocy społecznej były oddzielnym okręgiem wyborczym, tutaj samodzielne rządy mógłby pełnić PiS.




Preferencje studentów znacznie odbiegają od preferencji wyborców głosujących w zwykłych obwodach. W tej grupie najwięcej zyskują partia KORWiN (o 22% więcej) oraz ruch Kukiz’15 (o 15% więcej), tracą zaś pozostałe ugrupowania – najwięcej PO (o 24% mniej), Zjednoczona Lewica (o 6% mniej), PiS (o 4% mniej) oraz Nowoczesna (o 2% mniej). Widać, że młodych ludzi najbardziej ciągnie w prawą stronę sceny politycznej i w takim okręgu wyborczym mogłaby rządzić koalicja KORWiN-Kukiz’15-PiS.




W grupie aresztantów największym poparciem cieszy się PO (o 14% więcej) oraz partia Kukiza (o 11% więcej). Wzrost odnotowuje również komitet JOW Bezpartyjni (o 2% więcej). Najwięcej traci PiS (o 13% mniej), Nowoczesna (o 9% mniej), ZLEW (o 3% mniej) oraz Razem (o 2% mniej). Nie znam danych dotyczących tego, ilu ludzi opuszcza areszty i wychodzi na wolność, gdyby jednak bywalcy aresztów utworzyliby odrębny okręg wyborczy, to po odrzuceniu ugrupowań, które nie przekroczyły progu wyborczego samodzielnie rządzić by tam mogła PO.
Jan Sulanowski

Czytaj też:
Cuda nad urną. Ciekawostki z komisji obwodowych w Poznaniu
Analiza uwag i adnotacji w protokołach końcowych. Udało się wychwycić kilka interesujących zjawisk i zdarzeń mających miejsce w komisjach obwodowych.