Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 stycznia 2018

Zobacz jak głosowano nad poprawkami do budżetu 2018 r. dotyczącymi Świerczewa, Dębca, Wildy i Starego Miasta?

Spotkania z radami osiedli w celu zebrania propozycji zmian w budżecie i konsultacja kwot poprawek z miejskimi jednostkami za pośrednictwem dyrektora wydziału budżetu i kontrolingu Urzędu Miasta Poznania – takie działania poprzedziły zgłoszenie przeze mnie poprawek do budżetu na 2018 r. Łącznie zgłosiłem 20 poprawek, z czego 3 uzyskały akceptację większości radnych z komisji tematycznych i zostały zgłoszone jako poprawki komisyjne, zaś pozostałe zostały zgłoszone jako indywidualne. Dokładny opis prac nad budżetem znajduje się w artykule Czy rura jest apolityczna? Analiza prac nad poprawkami do budżetu Poznania na 2018 r. Poprawki niezaakceptowane przez prezydenta były głosowane na sesji budżetowej.

Po obecnych władzach Poznania i rządzącej koalicji (Platforma Obywatelska, Zjednoczona Lewica i Prawo do Miasta) nie spodziewałem się wiele, jednak rozczarowany jestem losem poprawki dotyczącej remontu baraku przy ul. Opolskiej, który docelowo ma pełnić funkcję lokalnego domu kultury i izby pamięci. Poprawka zakładała, aby rozpocząć prace koncepcyjne i projektowe, a w kolejnych latach, gdy na dobre ruszy budowa mieszkań komunalnych w tym rejonie, wtedy remont baraku 
byłby realizowany. Przypomnę, że pomysł ten został poparty przez Radę Osiedla Świerczewo i bardzo pozytywnie wypowiadali się o nim wiceprezydenci Arkadiusz Stasica, Tomasz Lewandowski i Jędrzej Solarski, a także członek zarządu ZKZL, Michał Prymas. Projekt ten wpisuje się również w plan wspierania kultury na osiedlach peryferyjnych. Optymistyczne było to, że poprawkę poparli także radni z komisji kultury i nauki, także radni koalicji rządzącej, w związku z czym zgłoszona została jako poprawka komisyjna, czyli ponadpartyjna. Okazało się jednak, że prezydent postanowił jej nie uwzględnić w autopoprawce, natomiast w czasie sesji budżetowej koalicja rządząca głosowała przeciw niej – nawet radni z okręgu wyborczego obejmującego osiedle Świerczewo (mimo tego, że przy innych poprawkach potrafili złamać partyjną dyscyplinę i nie brać udziału w głosowaniu, wstrzymać się, a nawet głosować za, o czym również pisałem we wspomnianym artykule).

Poniżej przedstawiam wyniki głosowań dotyczących moich poprawek, których celem było wsparcie osiedli Świerczewo, Dębiec, Wilda i Stare Miasto. Zacznę od Świerczewa i poprawki dotyczącej baraku.




Kolejna świerczewska poprawka dotyczyła kompleksowego remontu chodników i nawierzchni na ulicach Cieszyńskiej, Stobrawskiej, Goleszowskiej, Bielskiej, Jabłonkowskiej, Ustrońskiej, Jaśminowej.


Chciałem uzyskać pieniądze na utwardzenie przedeptów w rejonie ul. Bohaterów Westerplatte, na co zwrócili uwagę mieszkańcy.


Modernizacja boiska przy ul. Korfantego.


Dla mieszkańców Górczyna i Świerczewa chodzących do kościoła pw. Chrystusa Króla ogromnym utrudnieniem są dziury w ul. Mikołowskiej (dla kierowców) oraz brak nawierzchni ul. Pszczyńskiej (dla pieszych i kierowców), stąd dwie poprawki.



Do Szkoły Podstawowej Nr 4 uczęszczają dzieci z Górczyna i Świerczewa. Zrujnowane chodniki na ul. Rawickiej od Leszczyńskiej do Głogowskiej, którymi zmierzają dzieci oraz ich rodzice, wymagają remontu. Podobnie z nawierzchnią drogi, co jest niestety na co dzień odczuwalne przez rodziców dowożących dzieci do szkoły samochodami.


Na Dębcu wskazano na potrzebę remontu chodnika w pobliżu jednej z drogerii.


Oczyszczenie fosy Fortu IXa.


Remont ul. 28 Czerwca.


Dodatkowe środki na park przy ul. Dolna Wilda zamiast pieniędzy na działalność pełnomocniczki ds. przeciwdziałania wykluczeniom.


Remont parkingu dla samochodów i budowa parkingu dla rowerów przy Technikum Nr 19.


Jeśli chodzi o poprawki wildeckie, to jedna z nich została uznana w autopoprawce przez prezydenta - budowa ścieżki rowerowej w ciągu ul. Dolna Wilda. A dlaczego została zaakceptowana, o tym piszę we wcześniej wspomnianym artykule. Pozostałe poprawki wildeckie nie uzyskały akceptacji prezydenta i radnych koalicji, np. wykonanie stolarki okiennej w ZS Nr 5 przy ulicy Różanej.


Wykonanie elewacji budynków szkolnych przy ul. Różanej i ul. Prądzyńskiego.


A jeśli chodzi o Stare Miasto, to zaproponowałem założenie monitoringu w parku Marcinkowskiego, w okolicy skateparku. Warto odnotować, że w tym przypadku radny Andrzej Rataj, w odróżnieniu od pozostałych kolegów z koalicji, zamiast zagłosowania przeciw, nie wziął udziału w głosowaniu (wcisnął przycisk "obecny").


Jeśli nie udało się tych projektów umieścić w budżecie na 2018 r., to może uda się w kolejnym. Są na to realne szanse, gdyż od jesieni władza w Poznaniu może się zmienić. Oby. Tymczasem działajmy dalej!

poniedziałek, 6 marca 2017

Faworyt Jaśkowiaka dyrektorem Galerii Arsenał, czyli czas kultury politycznie zaangażowanej?



Prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora Galerii Miejskiej Arsenał. Komisja konkursowa, w której składzie byli miejscy urzędnicy, radny miejski, przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, związków zawodowych oraz stowarzyszeń artystycznych większością głosów wybrali na to stanowisko dotychczasowego dyrektora, dr. Piotra Bernatowicza. Tymczasem prezydent powołał prof. Marka Wasilewskiego, który w konkursie przegrał z Bernatowiczem stosunkiem głosów 4:5.

Konkurs konkursem, ale wygrać musi nasz

Zgodnie z prawem prezydent miasta nie musi stosować się do rekomendacji komisji konkursowej. Może się nawet obyć bez komisji i po prostu powołać na to stanowisko swojego faworyta. Jaśkowiak wybrał jednak ścieżkę konkursu. Gdy okazało się, że większość głosów uzyskał Bernatowicz, wtedy zdanie odrębne złożyła Justyna Makowska, podległa prezydentowi dyrektor Wydziału Kultury w Urzędzie Miasta, która stwierdziła, że w jej ocenie lepszym kandydatem był jednak Wasilewski. Od ogłoszenia wyników konkursu do podjęcia formalnej decyzji przez Jaśkowiaka minęło sporo czasu, w trakcie którego w poznańskiej Gazecie Wyborczej ukazało się wiele artykułów i komentarzy krytykujących Bernatowicza (aczkolwiek zamieszczono i kilka przychylnych dotychczasowemu dyrektorowi Arsenału). Ponadto przeciwnicy Bernatowicza wystosowali list do prezydenta, a niedługo potem jego zwolennicy uczynili podobnie. W tym czasie prezydent miasta był na urlopie.

To nie była pierwsza konkursowa porażka Wasilewskiego w starciu z Bernatowiczem, obaj ubiegali się o to stanowisko w 2014 roku, gdy prezydentem Poznania był Ryszard Grobelny, ale wtedy do „finału” przeszło troje kandydatów. Bernatowicz uzyskał 5 głosów, a Wasilewski tylko 1. Karolina Sikorska, ówczesna wicedyrektor Arsenału, zdobyła 3 głosy. Gdy Jaśkowiak wrócił z urlopu, podjął decyzję o wyborze przegranego, czyli Marka Wasilewskiego, a na internetowej stronie Urzędu Miasta zamieszczone zostało uzasadnienie tej decyzji. Prezydent w ogólnikowych słowach stwierdził m.in., że za rządów Bernatowicza Arsenał nie wykorzystywał swojego potencjału, że program tej galerii powinien spełniać oczekiwania lokalnej społeczności, że powinna być ona kulturalną wizytówką promującą Poznań w kraju i za granicą, że mają być dokonane niezbędne zmiany w zakresie jej infrastruktury.

Dziwne to tłumaczenie, bo to właśnie za kadencji Bernatowicza nastąpił wzrost frekwencji w Arsenale o 100 procent. Zaprezentowana tam wystawa Strategie buntu została oceniona przez Piotra Kosiewskiego w recenzji dla magazynu o sztuce Szum jako „jedna z najciekawszych ekspozycji ostatnich lat”. Galeria była otwarta na rozmaite lokalne środowiska twórców i dlatego dotychczasowego dyrektora poparło wielu artystów o rozmaitych poglądach, w tym wielu wykładowców Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu (macierzystej uczelni Wasilewskiego). Bernatowicz pozyskał najbardziej reprezentacyjne przestrzenie budynku, które wcześniej zajmowała księgarnia i w ten sposób Arsenał stał się widoczny z płyty Starego Rynku, zyskując również fasadę, co było zachętą do odwiedzin tego miejsca. Innym niedorzecznym argumentem użytym w uzasadnieniu przez Jaśkowiaka był zarzut, jakoby 18. miejsce w rankingu galerii Piotra Sarzyńskiego, który ukazuje się w tygodniku Polityka, to było za mało. Dlaczego niedorzecznym? Bo w rankingu tym Arsenał znalazł się po raz pierwszy od lat!

Być jak Ewa Wójciak

Względy merytoryczne i osiągnięcia powinny świadczyć na korzyść Piotra Bernatowicza, ale nie w Poznaniu rządzonym przez skrajnie lewicowego prezydenta miasta, który regularnie uczestniczy w manifestacjach KOD, pojawia się na wiecach proaborcyjnych, przemawia na Marszach Równości i zwalcza narodowców. Swoją wizję kultury Jacek Jaśkowiak dobitnie przedstawił w połowie stycznia na przyjęciu noworocznym. Wprost stwierdził, że artyści mają brać przykład z Teatru Ósmego Dnia: „Taka twórczość zaangażowana, także politycznie, to niezbędny element  społeczeństwa obywatelskiego […]. Dziś nie można tego oderwać od polityki”. Bernatowicz z pewnością nie pasował do tak zdefiniowanej koncepcji działalności kulturalnej, ponieważ nie pojawiał się na żadnej tego typu manifestacji politycznej czy światopoglądowej.

Co innego przeforsowany przez Jaśkowiaka Marek Wasilewski. W maju 2010 r. wywołał on skandal jako reżyser performance w Łodzi, w którym nagi mężczyzna wszedł w czasie mszy św. do kościoła. Było to filmowane, a Wasilewski miał powiedzieć, że „to tylko sztuka”. O poglądach prof. Marka Wasilewskiego świadczą różne podpisywane przez niego listy poparcia, np. był sygnatariuszem słynnej „listy ch…” broniących Ewę Wójciak, która nazwała obelżywie papieża Franciszka, był współzałożycielem Otwartej Akademii skupiającej środowiska artystyczne cechujące się poglądami antyklerykalnymi i lewicowo-liberalnymi, a ponadto zaangażował się w anypisowskie wystąpienia, m.in. uczestniczył w organizowanym przez Gazetę Wyborczą czytaniu konstytucji. Znana jest jego wypowiedź dla magazynu publicystycznego Politico, w której domagał się od Unii Europejskiej wprowadzenia wobec Polski rządzonej przez PiS chociaż symbolicznych sankcji, takich jak tymczasowe zawieszenie Polsce prawa głosu w UE albo przekazywanie funduszy europejskich bezpośrednio władzom regionalnym i miejskim, z pominięciem władz centralnych, co utrudniłoby rządowi wypłacanie środków z programu Rodzina 500+.

Podgrzewanie konfliktu kulturowego

Jacek Jaśkowiak powołał na stanowisko dyrektora Galerii Miejskiej Arsenał człowieka o skrajnie lewicowym światopoglądzie i zaangażowanego politycznie. Zresztą Marek Wasilewski od ogłoszenia go nowym dyrektorem Arsenału udzielił już znaczącej wypowiedzi, na podstawie której można wnioskować, w jakim celu ta galeria będzie wykorzystywana. „…architektura [Arsenału – przyp. aut.], która podpowiada otwieranie się na ludzi i nowe idee. Dla konserwatystów i ksenofobów bardziej nadaje się stojący nieopodal zamek Przemysła” – powiedział w wywiadzie zamieszczonym na stronie internetowej Urzędu Miasta Poznania.

Wiele wskazuje na to, że przeforsowanie Wasilewskiego na stanowisko dyrektora galerii ma poszerzyć nomen omen arsenał środków służących podsycaniu konfliktu polityczno-obyczajowego w Poznaniu. To bardzo wygodne dla prezydenta Jaśkowiaka, którego działalność sprowadza się do gestów PR-owych. Nie wykazał się jeszcze w roli gospodarza miasta, natomiast robi wszystko, aby budować wizerunek lewackiego celebryty, który zrobi sobie zdjęcie z Krystyną Jandą lub z imigrantami z Syrii, wymieni się ciosami z Dariuszem Michalczewskim, pokaże się na Marszu Równości, powie kilka zdań na proteście feministek i naubliża rządowi.

Na horyzoncie pojawiło się już kolejne zarzewie konfliktu – jednym z kuratorów tegorocznego Festiwalu Malta został Oliver Frljić, reżyser skandalicznego spektaklu Klątwa wystawionego w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Czy w Poznaniu szykuje się kolejna „artystyczna” awantura? Kilka lat temu w Poznaniu pod naciskiem społecznym udało się zapobiec wystawieniu w ramach tego festiwalu gorszącego przedstawienia Golgota picnic, ale za prezydentury Jacka Jaśkowiaka nie ma co liczyć na rozsądek władz, tym bardziej, że wspierać go w tym będą osoby pokroju Marka Wasilewskiego.

sobota, 21 maja 2016

Towarzystwo Pamięci Majora Mieczysława Palucha

W budynku, gdzie w czasie zaborów znajdowała się siedziba niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej, a dzisiaj mieści się m.in. Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - w Collegium Maius - odbyło się zebranie założycielskie Towarzystwa Pamięci Majora Mieczysława Palucha. Mieczysław Paluch był wybitną postacią - był jednym z najważniejszych dowódców Powstania Wielkopolskiego, jego talent organizacyjny i dowódczy doceniał m.in. Wojciech Korfanty, co dowiódł sprowadzając Palucha na Śląsk, aby dowodził w II Powstaniu Śląskim.


Mieczysław Paluch zasługuje na podziw, ponieważ był oddany Ojczyźnie i był człowiekiem czynu. Jednakże względy bieżącej polityki sprawiły, że został odsunięty na margines i pomimo wielu zasług, został skazany na zapomnienie. Dzisiaj mało kto wie, kim był Mieczysław Paluch, i to m.in. dlatego zostało powołane do życia stowarzyszenie noszące jego imię. Wiele zadań i mnóstwo pracy będą musieli wykonać członkowie Towarzystwa Pamięci Majora Mieczysława Palucha, aby przypomnieć Poznaniowi, Wielkopolsce, Śląskowi i całej Polsce o tym wielkim patriocie i bohaterze narodowym. Zapewne wiele faktów z życia majora Palucha jest jeszcze nieznanych, wiele faktów wymaga rzetelnej analizy i oceny historycznej. Może się okazać, że powszechna wiedza na temat niektórych wydarzeń, w których brał udział Mieczysław Paluch, będzie wymagała uzupełnienia. Jednak od śmierci majora Palucha na szkockiej Wyspie Wężów w czasie II wojny światowej minęło już tyle lat, że dawne resentymenty nie powinny kłaść się cieniem na badaniach historycznych i działalności popularyzatorskiej. Obowiązkiem nas wszystkich jest zabieganie o prawdę historyczną i o przywrócenie należnego miejsca zapomnianym bohaterom, również Mieczysławowi Paluchowi.


Miałem zaszczyt uczestniczyć 21 maja 2016 r. w zebraniu założycielskim Towarzystwa Pamięci Majora Mieczysława Palucha. Obecni byli członkowie rodziny majora Palucha, przedstawiciele świata nauki, kultury, organizacji patriotycznych i polityki. Prezesem stowarzyszenia wybrany został przez aklamację jego inicjator i pomysłodawca, pan Wiesław Hernacki. Po uporaniu się z kwestiami formalnymi Towarzystwo przystąpi do realizacji wielu działań zmierzających do wskrzeszenia pamięci i należytego uczczenia majora Mieczysława Palucha.


Na koniec dodam, że zostałem wyróżniony poprzez wybór na członka Zarządu stowarzyszenia w funkcji sekretarza. W marcu 2016 r., jako radny Miasta Poznania, złożyłem interpelację w sprawie renowacji tablicy upamiętniającej patrona dawnej szkoły podstawowej przy ul. Garncarskiej, którym był Mieczysław Paluch. Renowacja doszła do skutku, o czym poinformowałem we wpisie "Tablica Mieczysława Palucha, bohatera Powstania Wielkopolskiego".

piątek, 13 maja 2016

Generał Jan Podhorski otrzyma tytuł "Zasłużony dla Miasta Poznania"

Radni Miasta Poznania będą 17 maja 2016 r. głosować nad projektem uchwały nadającej generałowi Janowi Podhorskiemu tytuł "Zasłużony dla Miasta Poznania". Kandydaturę wysunęli radni z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Poniżej treść uzasadnienia do uchwały.

Generał Brygady Jan Podhorski ps. “Zygzak" urodził się 21 maja 1921 roku w Budzyniu w powiecie chodzieskim.

W sierpniu 1939 roku jako harcerz i członek Przysposobienia Wojskowego zgłosił się ochotniczo do oddziałów Obrony Narodowej "Opalenica" i uczestniczył w akcji internowania Niemców. Brał udział w kampanii wrześniowej i 17 września 1939 roku został wzięty do niemieckiej niewoli pod Sannikami, zwolniony w grudniu 1939 roku. Krótko później aresztowany i więziony przez Gestapo w Wolsztynie, z którego uciekł do Koźmina Wlkp. W styczniu 1940 r. złożył przysięgę konspiracyjną w organizacji harcerskiej "Orły" i do marca 1942 r. brał udział w małym sabotażu i działaniach propagandowych. W obawie przed aresztowaniem zbiegł z Wielkopolski do Generalnego Gubernatorstwa. W kwietniu 1942 r. został zaprzysiężony do Organizacji Wojskowej Związek Jaszczurczy przez Henryka Dutkowskiego "Harrego" i Jana Dutkowskiego "Ksawerego" i oddelegowany do Skierniewic. W 1943 r. ukończył konspiracyjne liceum i zdał maturę. Równocześnie odbył kurs w podchorążówce Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) w Warszawie.

W Powstaniu Warszawskim walczył w Pułku NSZ im. gen. W. Sikorskiego jako dowódca drużyny szturmowej. Po rozwiązaniu oddziału został przekazany do dyspozycji dowódcy odcinka "Miłosz", na którym walczył we wrześniu 1944 w kompanii "Ziuk". Po kapitulacji powstania służył w składzie kompanii osłonowej "A" por. "Kulawego", wchodzącej w skład batalionu ewakuacyjno-osłonowego, nadzorującego wyjście powstańców i ludności cywilnej z Warszawy. Do maja 1945 roku przebywał w niewoli niemieckiej w stalagu IV B Muhlenberg w Zeithain nad Łabą.

W październiku 1945 rozpoczął studia na Wydziale Rolno - Leśnym Uniwersytetu Poznańskiego (UP). W maju 1946 r. był jednym z organizatorów manifestacji solidarności poznańskich studentów. Za działalność w organizacji Młodzież Wszechpolska został zaaresztowany w grudniu 1946 r., skazany na 3 lata i więziony we Wronkach. Po odbyciu wyroku w latach 1953-1956 studiował zaocznie na Wydziale Prawa UP. W 1956 r. zniesiono karę relegowania i powrócił na studia dzienne, które ukończył w 1959 r.

Od czerwca 1993 r. do 2012 r. był prezesem Okręgu Wielkopolska Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych w Poznaniu. Obecnie jest członkiem głównych władz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (ZŻ NSZ) w Warszawie – wiceprzewodniczącym Rady Naczelnej ZŻ NSZ. Od 2013 roku jest patronem honorowym i osobą wspierającą Społeczny Komitet Upamiętnienia "Żołnierzy Wyklętych" w Poznaniu, oraz patronem honorowym uroczystości 1 marca - Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" w Poznaniu. Patronuje konkursowi historycznemu o "Żołnierzach Podziemia Niepodległościowego". Jest również nadal aktywnym członkiem Rady Kombatanckiej przy Marszałku Województwa Wielkopolskiego i w Związku Powstańców Warszawskich.

Pomimo dostojnego wieku, pan generał Jan Podhorski ps. "Zygzak" jest osobą niezmiennie aktywną i zaangażowaną w działania społeczne oraz edukacyjne. Nadal zajmuje się upamiętnianiem przeszłości publikując wspomnienia, wydawane również w formie książkowej. Chętnie udziela prelekcji historycznych, spotyka się z młodzieżą, bierze udział w programach telewizyjnych i radiowych.

Generał Jan Podhorski posiada szereg wyróżnień i odznaczeń państwowych, m.in. Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

Zachęcam również do zapoznania się z artykułem na temat "Zygzaka" autorstwa dr. Rafała Sierchuły zamieszczonego w "Wielkopolskim Kurierze Wnet".

Tego samego dnia radni będą głosować nad uchwałami przyznania tytułów "Zasłużonych dla Miasta Poznania" Gerardowi Cofcie, Robertowi Gamble, Barbarze i Tomaszowi Sadowskim oraz nad uchwałą przyznającą Honorowe Obywatelstwo Miasta Poznania prof. Janowi Węglarzowi.


Fot. Magdalena Żuraw

czwartek, 5 maja 2016

Tablica Mieczysława Palucha, bohatera Powstania Wielkopolskiego

18 marca złożyłem interpelację w sprawie tablicy upamiętniającej patrona dawnej Szkoły Podstawowej Nr 30 przy ul. Garncarskiej - majora Mieczysława Palucha. Był on jednym z najważniejszych dowódców Powstania Wielkopolskiego, to on zaplanował i zrealizował zdobycie stacji lotniczej na Ławicy, to on był jednym z dowódców frontu północnego. Dowodził w II Powstaniu Śląskim, a w okresie międzywojennym był także... prezesem Browarów Książęcych w Tychach. Zmarł w czasie II wojny światowej na Wyspie Wężów. Major Paluch był postacią nietuzinkową.

Wróćmy jednak do tablicy pamiątkowej. Budynek, w którym mieściła się niegdyś SP Nr 30, zajmowany jest obecnie przez Uniwersytet Artystyczny, jednakże został on sprzedany prywatnemu inwestorowi. Pamiątkowa tablica została w międzyczasie przerobiona na szyld, skutkiem czego informacja o dawnym patronie zniknęła. W interpelacji zwróciłem się z prośbą o dokonanie renowacji tablicy i zabezpieczenie jej. Renowacja została wykonana.


Uzyskałem informację, że najprawdopodobniej tablicy patrona szkoły nie uda się zdemontować, jednakże w planach jest ufundowanie innej tablicy upamiętniającej Mieczysława Palucha. Ze sprawą zwrócił się do mnie pan Wiesław Hernacki i to on zainteresował mnie tą postacią. Poniżej moja interpelacja.


środa, 27 kwietnia 2016

Schowane muzeum

22 kwietnia złożyłem interpelację w sprawie Muzeum Powstania Poznańskiego - Czerwiec 1956. Czy wiedzieliście Państwo, że mamy takie muzeum i wiecie gdzie się ono mieści? Pewnie część z Państwa to wie, a ci, którzy tego nie wiedzą, zapewne zaraz znajdą wszystko w internecie. 

Problem polega na tym, że bez internetu dosyć trudno to muzeum znaleźć. Mieści się ono w budynku Centrum Kultury Zamek, a wejście do niego znajduje się od strony ul. Święty Marcin, a dokładniej od strony parkingu. Przy wejściu ustawione są cztery duże figury przedstawiające datę "1956", drzwi znajdują się pomiędzy "9" a "5". Pomysłowe, ale równocześnie mało praktyczne, ponieważ idąc Świętym Marcinem trudno zauważyć te figury, gdyż przysłaniają je stojące na parkingu samochody, billboardy i budka parkingowego. Poza tym część osób może nie skojarzyć tych figur z datą, ale z kryptologami, ponieważ naprzeciw głównego wejścia do Zamku, w świetnie wyeksponowanym miejscu znajduje się Pomnik Kryptologów, którzy złamali szyfr Enigmy.


W swojej interpelacji zaproponowałem dwie rzeczy: 1) usunąć szpecące przestrzeń billboardy, które zasłaniają widok na Zamek; 2) przesunąć figury przedstawiające datę 1956 bliżej chodnika, najlepiej w miejsce jednego z billboardów.


Dlaczego to ważna sprawa? W tym roku obchodzić będziemy okrągłą, 60. rocznicę poznańskiego Czerwca'56. Wszystkim nam powinno zależeć na tym, aby propagować wiedzę o tym wydarzeniu historycznym, nie tylko wśród poznaniaków, ale również wśród gości. Jeśli to muzeum będzie bardziej widoczne, wtedy rosną szanse, że ktoś je odwiedzi i czegoś się dowie. A poza tym, większa liczba odwiedzin to także większe wpływy miejskiej kasy z biletów wstępu.

Interpelacja do obejrzenia poniżej.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Atak terrorystów w Paryżu w ujęciu metafizycznym

W mediach pełno jest analiz socjologicznych i politologicznych paryskiego zamachu. Wszyscy są pod wrażeniem ogromu tej tragedii, zuchwałości i bezwzględności terrorystów. Nie znalazłem jednak jeszcze wypowiedzi, w której zwrócono by uwagę, iż terroryści otworzyli ogień w momencie wykonywania satanistycznego utworu i to na do dodatek w piątek, trzynastego dnia miesiąca.


Lider zespołu, Jesse Huges.
W sali koncertowej Bataclan w Paryżu, w której w piątek, 13 listopada 2015 r. doszło do mordu na blisko 100 osobach, odbywał się koncert kalifornijskiej grupy rockowej o nazwie Eagles od Death Metal. W Internecie znajduje się nagranie przedstawiające ten moment. Strzały islamskich terrorystów padły w chwili, gdy muzycy śpiewali utwór pod tytułem "Kiss The Devil" („Pocałuj Diabła”). Utwór zawiera m.in. takie słowa:

„Who'll love the devil?
Who'll sing his song?
I will love the devil and his song!
Who'll love the devil?
Who'll kiss his tongue?
I will kiss the devil on his tongue!”

Jesse Huges.
Muzykom udało się ujść z życiem z masakry. Niestety blisko 100 widzom wymierzony został pocałunek śmierci. Nie chcę wysuwać daleko idących tez, ale pojawiają się w mojej głowie pytania. Czy dla terrorystów miało znaczenie, że ten piątek był trzynastym dniem miesiąca, że układało im się to w jakąś okultystyczną całość? Czy celowo wdarli się na koncert grupy śpiewającej piosenkę o satanistycznym przesłaniu? Czy te skojarzenia opierają się jedynie na zbiegu okoliczności? Czy można to traktować jako złowrogi znak, znak czasów?

Jesse Huges.
Postrzegamy terrorystów, szczególnie tych spod znaku Państwa Islamskiego, jako bandytów, morderców, którzy sieją zniszczenie i są ucieleśnieniem zła – bo niszczą starożytne zabytki, zadają ból, cierpienie, mordują i są bestialscy. Natomiast z wielu wypowiedzi radykalnych islamistów wynika, że z kolei oni postrzegają kraje zachodnie jako wcielenie zła. I nie chodzi tu tylko o to, że islam nie jest w tych krajach dominującym wyznaniem, że bywa obiektem szyderstw (casus „Charlie Hebdo”). W tym przekonaniu utwierdzać ich może to, że liberalny Zachód, wyrzeka się jakiejkolwiek religii i pogrąża się w zepsuciu moralnym. Nawet więcej, liberalny Zachód nie widzi niczego złego w literalnym czczeniu Szatana, który stał się maskotką popkultury, jedną z dostępnych opcji estetyczno-etycznych.

Jesse Huges.
Spójrzmy na to z perspektywy naszej religii. Dla chrześcijan diabeł nie jest wytworem ludzkiej wyobraźni, ale realnym bytem duchowym, który jest przeciwnikiem Boga, zwalcza dobro i chce zgubić człowieka. W tym aspekcie islamscy fanatycy przekonani o tym, że mordując paryżan walczą z diabłem, tak naprawdę byli narzędziami w jego ręku. Zachód systematycznie, od czasów oświecenia, odcina się od swoich korzeni religijnych, burzy tradycyjny porządek moralny. Symbolem tej zmiany okazała się gilotyna Wielkiej Rewolucji... Francuskiej. W kulturze, w której króluje permisywizm, a ulubioną rozrywką intelektualną jest relatywizowanie i dekonstrukcja, postać Szatana została wyparta ze zbiorowej świadomości.

Bataclan.
Tymczasem diabeł dał znów o sobie znać. Zamach w Paryżu okazał się szatańską grą, w której po przeciwnych stronach stanęli islamski terrorysta oraz zlaicyzowany Europejczyk. Przegrali obaj, wynikiem jest tylko zniszczenie i śmierć. Świadomość tego może być przerażająca, a wręcz paraliżująca. Jednakże chrześcijanie znajdują pocieszenie – wiedzą, że Pan jest blisko i że Dobro zwycięży.

Przed Bataclan po masakrze.
Dobrze, że paryska tragedia jest przedmiotem wnikliwych analiz, w których biorą udział publicyści, politycy, socjologowie, ekonomiści, kulturoznawcy, czy też osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Warto jednak spojrzeć na tę sprawę również z innej strony. Nawet ateiści i agnostycy mogą się wszak zgodzić się z tym, że są rzeczy w niebie i na ziemi, o których nie śniło się filozofom.

Polub profil autora >>> Jan Sulanowski
Zapisz się na newsletter >>> kliknij


fot.
www.facebook.com/eaglesofdeathmetal

www.djoybeat.com
or-politics.com