Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestycje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestycje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 stycznia 2018

Zobacz jak głosowano nad poprawkami do budżetu 2018 r. dotyczącymi Świerczewa, Dębca, Wildy i Starego Miasta?

Spotkania z radami osiedli w celu zebrania propozycji zmian w budżecie i konsultacja kwot poprawek z miejskimi jednostkami za pośrednictwem dyrektora wydziału budżetu i kontrolingu Urzędu Miasta Poznania – takie działania poprzedziły zgłoszenie przeze mnie poprawek do budżetu na 2018 r. Łącznie zgłosiłem 20 poprawek, z czego 3 uzyskały akceptację większości radnych z komisji tematycznych i zostały zgłoszone jako poprawki komisyjne, zaś pozostałe zostały zgłoszone jako indywidualne. Dokładny opis prac nad budżetem znajduje się w artykule Czy rura jest apolityczna? Analiza prac nad poprawkami do budżetu Poznania na 2018 r. Poprawki niezaakceptowane przez prezydenta były głosowane na sesji budżetowej.

Po obecnych władzach Poznania i rządzącej koalicji (Platforma Obywatelska, Zjednoczona Lewica i Prawo do Miasta) nie spodziewałem się wiele, jednak rozczarowany jestem losem poprawki dotyczącej remontu baraku przy ul. Opolskiej, który docelowo ma pełnić funkcję lokalnego domu kultury i izby pamięci. Poprawka zakładała, aby rozpocząć prace koncepcyjne i projektowe, a w kolejnych latach, gdy na dobre ruszy budowa mieszkań komunalnych w tym rejonie, wtedy remont baraku 
byłby realizowany. Przypomnę, że pomysł ten został poparty przez Radę Osiedla Świerczewo i bardzo pozytywnie wypowiadali się o nim wiceprezydenci Arkadiusz Stasica, Tomasz Lewandowski i Jędrzej Solarski, a także członek zarządu ZKZL, Michał Prymas. Projekt ten wpisuje się również w plan wspierania kultury na osiedlach peryferyjnych. Optymistyczne było to, że poprawkę poparli także radni z komisji kultury i nauki, także radni koalicji rządzącej, w związku z czym zgłoszona została jako poprawka komisyjna, czyli ponadpartyjna. Okazało się jednak, że prezydent postanowił jej nie uwzględnić w autopoprawce, natomiast w czasie sesji budżetowej koalicja rządząca głosowała przeciw niej – nawet radni z okręgu wyborczego obejmującego osiedle Świerczewo (mimo tego, że przy innych poprawkach potrafili złamać partyjną dyscyplinę i nie brać udziału w głosowaniu, wstrzymać się, a nawet głosować za, o czym również pisałem we wspomnianym artykule).

Poniżej przedstawiam wyniki głosowań dotyczących moich poprawek, których celem było wsparcie osiedli Świerczewo, Dębiec, Wilda i Stare Miasto. Zacznę od Świerczewa i poprawki dotyczącej baraku.




Kolejna świerczewska poprawka dotyczyła kompleksowego remontu chodników i nawierzchni na ulicach Cieszyńskiej, Stobrawskiej, Goleszowskiej, Bielskiej, Jabłonkowskiej, Ustrońskiej, Jaśminowej.


Chciałem uzyskać pieniądze na utwardzenie przedeptów w rejonie ul. Bohaterów Westerplatte, na co zwrócili uwagę mieszkańcy.


Modernizacja boiska przy ul. Korfantego.


Dla mieszkańców Górczyna i Świerczewa chodzących do kościoła pw. Chrystusa Króla ogromnym utrudnieniem są dziury w ul. Mikołowskiej (dla kierowców) oraz brak nawierzchni ul. Pszczyńskiej (dla pieszych i kierowców), stąd dwie poprawki.



Do Szkoły Podstawowej Nr 4 uczęszczają dzieci z Górczyna i Świerczewa. Zrujnowane chodniki na ul. Rawickiej od Leszczyńskiej do Głogowskiej, którymi zmierzają dzieci oraz ich rodzice, wymagają remontu. Podobnie z nawierzchnią drogi, co jest niestety na co dzień odczuwalne przez rodziców dowożących dzieci do szkoły samochodami.


Na Dębcu wskazano na potrzebę remontu chodnika w pobliżu jednej z drogerii.


Oczyszczenie fosy Fortu IXa.


Remont ul. 28 Czerwca.


Dodatkowe środki na park przy ul. Dolna Wilda zamiast pieniędzy na działalność pełnomocniczki ds. przeciwdziałania wykluczeniom.


Remont parkingu dla samochodów i budowa parkingu dla rowerów przy Technikum Nr 19.


Jeśli chodzi o poprawki wildeckie, to jedna z nich została uznana w autopoprawce przez prezydenta - budowa ścieżki rowerowej w ciągu ul. Dolna Wilda. A dlaczego została zaakceptowana, o tym piszę we wcześniej wspomnianym artykule. Pozostałe poprawki wildeckie nie uzyskały akceptacji prezydenta i radnych koalicji, np. wykonanie stolarki okiennej w ZS Nr 5 przy ulicy Różanej.


Wykonanie elewacji budynków szkolnych przy ul. Różanej i ul. Prądzyńskiego.


A jeśli chodzi o Stare Miasto, to zaproponowałem założenie monitoringu w parku Marcinkowskiego, w okolicy skateparku. Warto odnotować, że w tym przypadku radny Andrzej Rataj, w odróżnieniu od pozostałych kolegów z koalicji, zamiast zagłosowania przeciw, nie wziął udziału w głosowaniu (wcisnął przycisk "obecny").


Jeśli nie udało się tych projektów umieścić w budżecie na 2018 r., to może uda się w kolejnym. Są na to realne szanse, gdyż od jesieni władza w Poznaniu może się zmienić. Oby. Tymczasem działajmy dalej!

środa, 3 stycznia 2018

Czy rura jest apolityczna? Analiza prac nad poprawkami do budżetu Poznania na 2018 r.

Nie napisałbym tego tekstu, gdyby nie następujące słowa: „Odłóżmy na bok jakieś emocje polityczne, bo tak naprawdę wszyscy działamy na rzecz poznaniaków (…). Nie możemy patrzeć przez pryzmat tego, że za rok są wybory i być może będziemy nadal pełnić swoje mandaty, a być może nie”. Wypowiedział je Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania na sesji budżetowej 21 grudnia 2017 r. Z jednym się zgodzę, nie wiemy, kto znajdzie się w organach władzy publicznej poznańskiego samorządu po najbliższych wyborach samorządowych w 2018 r., jednak reszta wypowiedzi prezydenta to oczywisty pic, na co wskazuje poniższa analiza tego, jak wyglądał przebieg prac nad poprawkami budżetowymi zgłoszonymi przez radnych.

Jak wygląda tworzenie budżetu? Najpierw prezydent prezentuje projekt budżetu, a następnie radni mogą do niego zgłaszać poprawki w imieniu swoim, w imieniu swoich klubów lub w imieniu komisji tematycznych, przy czym poprawki komisyjne muszą być zaakceptowane przez większość członków danej komisji. Dalej poprawki oraz budżet są opiniowane przez komisję budżetu i finansów oraz nadzoru właścicielskiego. Potem opinię na temat poprawek wydaje prezydent, który ma możliwość akceptowania ich w formie autopoprawki. Na końcu, na sesji budżetowej rada miasta głosuje nad nieuwzględnionymi lub tylko w części uwzględnionymi przez prezydenta poprawkami oraz nad końcowym kształtem budżetu.

W tym roku poznańscy radni z Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Lewicy, Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego i Prawa do Miasta zgłosili aż 509 poprawek:

Tak duża ilość propozycji zmian skłoniła komisję budżetu i finansów oraz nadzoru właścicielskiego do tego, aby odstąpić od opiniowania poszczególnych poprawek, a zamiast tego wydać ogólnikową rekomendację, aby przyjąć budżet z poprawkami zgodnie z interesem społecznym i możliwościami finansowymi. Jak widać w tabeli, najwięcej poprawek do budżetu zgłosili radni PO, co jest o tyle symptomatyczne, że autorem projektu budżetu był przecież prezydent także będący członkiem PO. Tych 211 poprawek świadczyło albo o „konflikcie w rodzinie”, albo o tym, że radni chcieli się pochwalić w zbliżającej się kampanii wyborczej inwestycjami będącymi ich zasługą.

Wróćmy jednak do procedury. Prezydent wydał opinię na temat poprawek i część z nich uwzględnił w formie autopoprawki – dokładnie 184 poprawki (36%):



Warto przyjrzeć się bliżej, według jakich reguł poprawki były uwzględniane przez prezydenta. Po pierwsze, nieistotne było źródło finansowania poprawek wskazane przez radnych, dlatego że prezydent uwzględniając daną poprawkę i tak dostosowywał źródło do swojej wizji budżetu. Po drugie, podanie adekwatnej kwoty poprawki nie było warunkiem bezwzględnym, ponieważ prezydent w autopoprawce wiele razy korygował kwoty poprawek zmniejszając je, a czasem zwiększając. Jednak zawartość merytoryczna wniosku również nie była decydująca. Jak pokazują dane procentowe, czynnikiem decydującym o przyjęciu danej poprawki była przynależność polityczna jej autora. Poprawki komisyjne, które miały charakter „ponadpartyjny” nie były tak poważane przez prezydenta jak poprawki zgłoszone przez radnych PO, ZL czy PdM (koalicja rządząca Poznaniem). Z kolei poprawki zgłoszone przez radnych PiS i PRO (opozycja) były najmniej poważane przez prezydenta, a w zasadzie powinienem powiedzieć, że zostały całkowicie przez prezydenta zignorowane, co niniejszym wyjaśniam.

Okazuje się, że wiele z tych 184 uwzględnionych przez prezydenta poprawek powtarzało się – dwukrotnie, trzykrotnie, a nawet… sześciokrotnie. Oto kilka przykładów. Poprawki nr 257 i 289 – obie zostały zgłoszone przez PO i dotyczyły budowy boiska na Nadolniku. Postulat rewaloryzacji parku Drwęskich został zgłoszony przez PdM (nr 21), PO (nr 198) i ZL (nr 457). Natomiast poprawka dotycząca rozbudowy Przedszkola Nr 121 o dodatkowe 3 oddziały została zgłoszona aż sześciokrotnie – przez Komisję Oświaty i Wychowania (nr 14), PO (nr 265 i 269), ZL (nr 287) i PiS (nr 463 i 465). Analizując treść poprawek przyjętych przez prezydenta okazuje się, że w sensie rzeczowym nie było ich 184, ale 131. Ciekawe, że wszystkie poprawki uwzględnione przez prezydenta, które były zgłoszone przez PiS lub PRO, były zgłoszone również przez reprezentantów rządzącej koalicji. Twierdzę, że żadna poprawka PiS lub PRO nie zostałaby uwzględniona, gdyby podobnej nie zgłosili radni koalicji rządzącej.

Świetną ilustrację wyżej postawionej tezy stanowią poprawki zgłoszone przez radnego PiS, Michała Boruczkowskiego. Zgłosił ich aż 100, z czego 76 to były poprawki, których od początku do końca sam był autorem, natomiast pozostałe 23 poprawki były dokładną kopią poprawek PO, a 1 była kopią poprawki ZL. Oczywiście żadna z autorskich poprawek Michała nie została uwzględniona, z kolei 15 ze skopiowanych przez niego poprawek zostało uwzględnionych. Tak samo było również z moją jedyną uwzględnioną poprawką (a zgłosiłem ich w sumie 20, w tym 3 jako komisyjne) – budowa ścieżki rowerowej na Wildzie została uwzględniona przez prezydenta tylko dlatego, że taką samą zgłosił radny PdM. Nie inaczej było z uwzględnionymi przez prezydenta poprawkami Lidii Dudziak i Michała Grzesia z PiS.

Dalsze prace nad budżetem wyglądały w ten sposób, że radni PO, ZL i PdM na sesji budżetowej mieli wycofać wszystkie swoje nieuwzględnione przez prezydenta poprawki i głosować przeciw wszystkim innym poprawkom, również tym komisyjnym. Jakiekolwiek argumenty by nie padały w czasie sesji budżetowej, żadna poprawka niezaakceptowana przez prezydenta nie miała szans przejść w głosowaniu. Wynik był z góry przesądzony, nawet gdy niektórzy radni koalicji na moment się wyłamywali poprzez wstrzymanie się, rezygnację z głosowania lub pozorowanie nieobecności poprzez wyjęcie magnetycznej karty do głosowania z czytnika tylko na czas głosowania (tutaj mogły się zdarzyć wyjścia higieniczne, dlatego trudno bez dokładniejszego oglądu orzec, kiedy miał miejsce unik). Niektórym radnym koalicji zdarzyło się nawet głosować za poprawkami, które miały być odrzucone.

Oto kilka przykładów „odstępstw”: w PO Andrzej Rataj zagłosował za 4 poprawkami, a przy 6 poprawkach zrezygnował z głosowania (głównie w sprawach dotyczących Starego Miasta), natomiast Małgorzata Woźniak zagłosowała za 1 poprawką, a przy 5 zrezygnowała z głosowania (głównie sprawy dotyczące Kiekrza); z ZL Katarzyna Kretkowska wstrzymała się 2 razy (dodatkowe tablice ITS i witraż w Teatrze Animacji), zaś Tomasz Wierzbicki z PdM zagłosował 1 raz za (zwiększenie liczby etatów w MPU). Widać zatem, że odstępstwa ze strony radnych koalicji możliwe były, tym bardziej, że i tak nie wpływały na sumaryczny wynik głosowań. Radni PiS głosowali generalnie za uwzględnieniem poprawek, aczkolwiek bywało, że głosowali przeciw (najczęściej Artur Różański – 48 razy), wstrzymywali się (najczęściej Janusz Kapuściński – 35 razy) i rezygnowali z głosowania (najczęściej Ewa Jemielity – 38 razy). Troje radnych PRO głosowało głównie za poprawkami.

Z powyższej analizy wypływa oczywista konkluzja – wbrew oficjalnym deklaracjom, okazało się, że w Poznaniu rządzonym przez Jacka Jaśkowiaka rury mają bardzo sprecyzowane poglądy polityczne, nawet jeśli zarzekają się, że mają społecznikowski rodowód. Wszystkie moje tezy są weryfikowalne – wystarczy przejrzeć archiwum LIX sesji budżetowej Rady Miasta Poznania, dostępne na stronie http://bip.poznan.pl/bip/sesje/lix-budzetowa,72486/.

piątek, 31 marca 2017

Pomysł ministerstwa na parkingi w miastach

„9 zł za godzinę parkowania w centrach miast” – podniosła alarm część mediów, a poseł Piotr Liroy-Marzec pyta ministra Mateusza Morawieckiego o co chodzi. W jednych odzywa się obawa, że szykuje się poważna podwyżka dla kierowców, a drudzy już zacierają ręce, że będą mogli podreperować budżety miast. Jednak istota projektu ministerstwa polega na czym innym.


Ministerstwo Rozwoju skierowało do konsultacji społecznych projekt ustawy o zmianie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym oraz niektórych innych ustaw. Jedną z tych innych ustaw jest ustawa o drogach publicznych, w której uregulowana jest m.in. kwestia opłat za postój w strefach płatnego parkowania (SPP). Projekt ustawy przewiduje utworzenie dodatkowego rodzaju SPP, który mógłby być ustanawiany w miastach o liczbie ludności powyżej 200 tys. mieszkańców na obszarach funkcjonalnego śródmieścia. Maksymalna wysokość opłat w nowym rodzaju strefy mogłaby wynosić trzykrotność maksymalnej stawki obowiązującej w zwykłych SPP. Ponieważ maksymalna stawka w zwykłej SPP może wynosić 3 zł, to maksymalna stawka w „śródmiejskiej” SPP mogłaby wynosić nawet 9 zł.

O czym trzeba pamiętać mówiąc o proponowanych przez Ministerstwo Rozwoju zmianach? Po pierwsze, zmiany nie będą dotyczyć zwykłych SPP, w których wszystko ma pozostać tak jak dotychczas. Po drugie, wpływy z opłat będą zasilać budżety miast, a nie budżet centralny. Po trzecie, to samorządy mają decydować zarówno o granicach „śródmiejskiej” SPP, o czasie jej obowiązywania, a także o wysokości opłat. Zatem to od władz samorządowych będzie zależało, czy „śródmiejska” SPP będzie obejmowała np. jedną ulicę w mieście, czy może cały obszar funkcjonalnego śródmieścia. Władze samorządowe mają decydować, czy „śródmiejska” SPP ma obowiązywać przez 7 dni w tygodniu przez 24 godziny na dobę, czy może kilka godzin w wybrane dni tygodnia. To również samorząd będzie decydować o tym, czy różnicować opłaty w poszczególnych rejonach „śródmiejskiej” SPP i jaka ma być ich wysokość, np. można ustalić, że w jednym miejscu stawka będzie wynosiła 7 zł, w drugim 5 zł, a w trzecim 4 zł. Jeśli projekt tej ustawy wejdzie w życie, to władze samorządowe mogą uzyskać elastyczne narzędzie służące do realizacji rozsądnej polityki parkingowej.

Ministerstwo chciałoby dać samorządom narzędzie, ale w jaki sposób one to narzędzie wykorzystają będzie zależało od woli politycznej lokalnych władz i tutaj oczywiście istnieje pewne ryzyko, że niektóre samorządy „zaszaleją” i nie wykorzystają danych możliwości racjonalnie, lecz potraktują to jedynie jako okazję do zwiększenia wpływów budżetów miast lub jako straszak na kierowców. Na proponowane przez ministerstwo zmiany można spojrzeć w odpowiedni sposób dopiero po uwzględnieniu kontekstu, czyli całego projektu ustawy. Według założeń projektodawcy głównym celem proponowanych zmian jest pobudzenie kapitału prywatnego w realizację inwestycji publicznych, co ma nastąpić m.in. poprzez usunięcie barier prawnych i podatkowych. Gdzie zatem należy się dopatrywać pobudzenia kapitału prywatnego w aspekcie parkowania w centrach miast? Odpowiedź daje następujący fragment uzasadnienia: Zagospodarowanie dzielnic centralnych w dużych miastach wymaga uwolnienia przestrzeni na rzecz ruchu pieszego i rowerowego oraz jednoczesnego wygospodarowania miejsc postojowych poza ciągami ulic i placami miejskimi. Zatem kapitał prywatny ma być zaangażowany do wygospodarowania miejsc postojowych, czyli do budowy parkingów poprzez partnerstwo publiczno-prywatne z lokalnymi samorządami.

Partnerstwo publiczno-prywatne ma służyć tworzeniu infrastruktury umożliwiającej świadczenie usług publicznych. Parkingi niewątpliwie są przykładem tego rodzaju infrastruktury, jednakże od jakiegoś czasu barierą w realizacji takich przedsięwzięć z udziałem inwestorów prywatnych stała się zbyt niska opłacalność. W sytuacji, w której parkowanie jest bezpłatne kierowca będzie szukać miejsca postojowego jak najbliżej celu swej podróży, a do stawiania samochodu na płatnym parkingu może go skłonić jedynie brak wolnych miejsc przy krawężnikach. Gdy mamy do czynienia z SPP, wtedy do korzystania z parkingów może zachęcić niższa cena. Jeśli godzina postoju na parkingu kosztowałaby 3 zł, a godzina postoju w SPP wynosiłaby 4 zł, wtedy większa liczba kierowców wybierałaby parking. W obecnej sytuacji, gdy maksymalna cena w SPP wynosi 3 zł, właściciel parkingu musiałby oferować cenę 2 zł, a taka relacja cenowa w ocenie inwestorów prywatnych jest nieopłacalna, gdyż nie rekompensuje kosztów budowy i utrzymania parkingu. Efekt widzimy gołym okiem – parkingi powstają jedynie tam, gdzie są centra handlowe, biurowe lub powstają nowe mieszkania.

Widzę sens tworzenia „śródmiejskich” SPP, ale nie po to, by zniechęcać kierowców do wjeżdżania do centrów miast lub zwiększać wpływy do budżetu, lecz po to, aby tworzyć infrastrukturę parkingową w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Zgadzam się z tym, że centra miast są atrakcyjniejsze, jeśli nie są zastawione parkującymi na chodnikach samochodami, ale w zamian trzeba gdzieś znaleźć dla nich porządne miejsca do parkowania. Uważam, że być może należałoby skorygować ten projekt w taki sposób, żeby ustawa obligowała samorządy do tego, aby pieniądze uzyskiwane z opłat za parkowanie w „śródmiejskiej” SPP były w całości przeznaczane na inwestycje w infrastrukturę parkingową na obszarze funkcjonalnego śródmieścia. Natomiast jak chodzi o wizję nieuzasadnionego windowania cen przez władze samorządowe, to tutaj bezpiecznikiem może być świadomość… zbliżających się wyborów. Tymczasem projekt ustawy jest dopiero konsultowany, a przed nim jest jeszcze cała ścieżka legislacyjna, w trakcie której będzie można dokonywać poprawek.

sobota, 25 marca 2017

Parkowanie w centrum Poznania. Potrzebny głos rozsądku

Władze Poznania chcą wprowadzić wokół Starego Rynku tzw. strefę uspokojonego ruchu. Dlaczego "tzw."? Bo pod tą piękną nazwą kryje się również zamiar likwidacji około 160 miejsc postojowych, a to oznacza problemy dla mieszkańców Starego Miasta oraz dla znajdujących się w ścisłym centrum Poznania firm.

Konsultacje

Trudno mi uwierzyć, że projekt wprowadzenia tzw. strefy uspokojonego ruchu wokół Starego Rynku był efektem konsultacji m.in. z tamtejszą radą osiedla. Przeczyłby temu ogromny opór ze strony mieszkańców i przedsiębiorców, który miałem możliwość zaobserwować na spotkaniach organizowanych przez Zarząd Dróg Miejskich. ZDM jednak poinformował, że kilkakrotnie spotykał się z radą osiedla Stare Miasto, co zostało udokumentowane. Być może jakaś znacząca grupa radnych osiedla rzeczywiście postulowała takie rozwiązania, ale teraz jakby w tej sprawie ucichła pod wpływem protestów społecznych, które się objawiły. Urzędnicy chwalili się, że przeprowadzili również spotkanie z seniorami – sądząc z pokazanych zdjęć, nie była to zbyt reprezentatywna grupa, ponieważ liczyła zaledwie kilka osób.

Ze smutkiem muszę stwierdzić, że do zapowiadanego szeroko spotkania podsumowującego konsultacje z mieszkańcami, ZDM nie przygotował się najlepiej. Urzędnicy nie przedstawili zaktualizowanych map z zaznaczonymi poprawkami, podawali błędne wyliczenia co do ilości likwidowanych miejsc postojowych. Nie uzyskałem również odpowiedzi na pytanie, o ile zmniejszą się przychody miasta w związku z likwidacją miejsc postojowych w Strefie Płatnego Parkowania. Jeden z uczestników spotkania słusznie zauważył, że ze względu na to nieprzygotowanie, spotkanie podsumowujące powinno się odbyć w terminie późniejszym, tym bardziej, że urzędnicy nie zdążyli jeszcze odpowiedzieć pisemnie na wszystkie zgłoszone przez mieszkańców uwagi. Inna osoba stwierdziła, że informacja o planowanych zmianach i konsultacjach została w niewystarczający sposób podana do publicznej wiadomości – można było do zawiadomień o wysokości podatku od nieruchomości dołożyć ulotkę informacyjną, że kwestia tzw. uspokojenia ruchu i likwidacji miejsc postojowych będzie przedmiotem zainteresowania magistratu.

Pozorne korekty

Jeśli chodzi o poprawki, które do swojego pierwotnego projektu wprowadził ZDM, to okazały się one w zasadzie kosmetyczne. Urzędnicy co prawda odstąpili od pomysłu, aby z ul. Paderewskiego zrobić deptak, ale co z tego, skoro zapowiedzieli ustawienie znaku zakazu jazdy w obu kierunkach (B1). Podobnie ma się sprawa z ilością likwidowanych miejsc postojowych – pierwotnie ZDM chciał likwidować 160 miejsc, a po poprawkach wyszło, że zlikwidowane będą 152 (o ile w końcu dobrze policzyli). Co do kopert dla dostawców ponoć urzędnicy zaproponowali jakieś korekty, ale nie było możliwości odnieść się do tego, ponieważ nie zostały one przedstawione na mapie. Jedynie zmiany dotyczące miejsc postojowych dla autokarów zostały w pewnym stopniu złagodzone na korzyść turystów i przewodników. Ale najważniejsza sprawa – nie przedstawiono projektu budowy wielopoziomowego parkingu kubaturowego naziemnego lub podziemnego ani parkingów karuzelowych. W zamian za to ZDM przekonywał, że miejsce dla mieszkańców ma znaleźć się na parkingu na Chwaliszewie. Nie jestem przekonany, czy te zapewnienia są w 100% pewne, ponieważ są różne pomysły co do zagospodarowania tamtego terenu: jedni chcą, aby tam był parking, drudzy, aby znajdował się tam park, a o ile pamiętam, to gdzieś jeszcze krąży trzecia koncepcja, aby odkopać stare koryto Warty i przywrócić miasto rzece (lub na odwrót).

Nie zgadzam się z zaprezentowaną przez ZDM i wiceprezydenta Macieja Wudarskiego metodyką konsultacji społecznych, a dokładniej z ich zakresem. Urzędnicy upierali się, aby analizę ograniczyć jedynie do planowanego obszaru tzw. strefy uspokojenia ruchu. Uważam, że to błąd, ponieważ proponowane zmiany będą znacząco oddziaływać na sąsiednie ulice. Analizą powinno być objęte przynajmniej całe Stare Miasto, a to dlatego, że jeśli aż 30% miejsc postojowych ma być zlikwidowanych w tamtym miejscu, to kierowcy będą starali się parkować w okolicy. A sytuacja parkingowa w okolicy również jest rozwojowa, że przytoczę tu tylko sprawę zagospodarowania działek w pobliżu Teatru Polskiego – na razie jest tam parking, ale toczy się właśnie dyskusja, co w tamtym miejscu wybudować. Podobnie jest z kwestią ograniczenia tranzytu przez centrum miasta – te wszystkie pojazdy będą musiały jakoś pomieścić się na I i II ramie komunikacyjnej. Nie wszyscy przesiądą się na rowery.

Kwestia kosztów

I została jeszcze kluczowa kwestia – pieniądze. Jeden z mieszkańców wyraził podejrzenie, że skoro tyle miejsc postojowych w centrum ma zostać zlikwidowanych, to chodzi o to, aby zwiększyć obłożenie na parkingach prywatnych, np. w galeriach handlowych, a więc by ktoś na tym zarobił. Nie wydaje mi się, aby taki był cel proponowanych przez władze miasta zmian, choć pewnie po ich wprowadzeniu tego typu efekt nastąpi. Najważniejsze jest to, aby dowiedzieć się jakie koszty przy tej okazji poniesie skarbiec miasta. Po pierwsze, ile będzie kosztowało przemalowanie jezdni, ustawienie nowych znaków oraz (co najistotniejsze dla niektórych) stojaków rowerowych? Po drugie, niepokojące jest to, że urzędnicy nie potrafili, choćby w przybliżeniu, określić o ile zmniejszą się przychody miasta z tytułu likwidacji 150-160 miejsc postojowych (przypomnijmy, że na tym obszarze obowiązuje Strefa Płatnego Parkowania i miasto osiąga przychody z tytułu opłat abonamentowych oraz opłat za czasowy postój). Po trzecie, wiceprezydent Wudarski kilkakrotnie wspominał, że miasto prowadzi rozmowy z właścicielami parkingów prywatnych, aby ceny abonamentów dla mieszkańców były niższe – a to też musi przecież kosztować, bo każdy kto ma parking, chce na nim zarabiać.

Wszystko to sprawia wrażenie, że obecne władze Poznania są oderwane od rzeczywistości. Powołują się na przykłady innych miast, organizują niby-konsultacje, po to tylko, aby nazywało się, że sprawa została uzgodniona z mieszkańcami, nie mówią o konsekwencjach finansowych, nie proponują odpowiedniej alternatywy dla tych, którzy korzystają z samochodów. Prezydent naszego miasta puszcza mimo uszu głosy większości mieszkańców Poznania, a słyszy tylko tych, którzy są wyznawcami „kopenhagizacji”. Potrzebny jest zatem głos rozsądku ze strony Rady Miasta Poznania. Klub PiS już się na ten temat wypowiedział na sesji 21 lutego 2017 r. Powtórzę konkluzję tego wystąpienia: mniej fanatyzmu, więcej realizmu.


środa, 7 grudnia 2016

Moje poprawki do budżetu Poznania na 2017 r.

To pierwszy projekt budżetu Poznania, do którego miałem możliwość zgłaszania poprawek (zostałem zaprzysiężony na radnego 8 grudnia 2015 r.). Co zaproponowałem?

Zgłosiłem poprawkę w sprawie remontu boisk sportowych do koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej znajdujących się na terenie Zespołu Szkół Licealno-Technicznych przy ul. 28 Czerwca 1956 r. nr 352/360. Są one w opłakanym stanie (pofałdowane, dziurawe, popękane), co w zasadzie uniemożliwia uczniom tej szkoły uprawianie wspomnianych dyscyplin na świeżym powietrzu. W szkole kształci się techników zajmujących się tworzeniem grafik, gier, aplikacji internetowych i mobilnych, sieci komputerowych, baz danych, kształci się chemików oraz specjalistów w dziedzinie ochrony środowiska. Oni również potrzebują ruchu na świeżym powietrzu i nie powinni mieć zajęć sportowych wyłącznie na sali gimnastycznej! Szkoła zasługuje na tym większą uwagę, że w 2017 r. obchodzić będzie 70-lecie swojego istnienia.

Kolejna poprawka dotyczyła likwidacji barier architektonicznych w Zespole Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych nr 2 przy ul. 28 Czerwca 1956 r. nr 296/298. Z usług poradni korzystają nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Poradnia zajmuje się również dziećmi niepełnosprawnymi, zatem oczywiste jest, że częstymi gośćmi są tam osoby na wózkach inwalidzkich. Aby ułatwić im poruszanie się konieczny jest remont nawierzchni wokół budynków (nierówne płytki, krawężniki) i montaż poręczy przy podjazdach. Ponadto dla osób niewidomych przydatna byłaby specjalna tablica w technologii 3D, która przedstawiałaby plan budynku.

Złożyłem poprawkę w sprawie renowacji Lasku Dębieckiego (znajduje się pomiędzy torami kolejowymi a ul. 28 Czerwca 1956 r.), w którym trzeba dokonać remontu alejek parkowych i uporządkować drzewostan. Ponadto mieszkańcy Dębca zgłaszali potrzebę zamontowania w parku oświetlenia, co poprawiłoby bezpieczeństwo odwiedzających park po zmroku, chociażby osób wychodzących z psami na spacer.

Poprzez wniosek budżetowy przypomniałem o z dawna oczekiwanej inwestycji na Wildzie, jaką jest remont schodów w ciągu ul. Chwiałkowskiego. Schody łączą ul. Dolna Wilda z ul. Górna Wilda i są bardzo ważnym elementem komunikacyjnym w tej części osiedla.

Powróciłem również do mojego pomysłu z 2015 roku, który próbowałem zgłosić do PBO 2016, a mianowicie do wybudowania automatycznych wież parkingowych, które mogą pomieścić od 4 do przeszło 20 samochodów, zajmując mniej więcej powierzchnię 2-3 miejsc postojowych. Takie wieże można wtopić w otoczenie poprzez zastosowanie odpowiedniej elewacji. Wydaje się, że powinien to być pomysł interesujący również dla tych, którzy woleliby, aby zamiast miejsca postojowego powierzchnię zajmowała zieleń.

I na koniec poprawka szczególna. Zaproponowałem, aby przeznaczyć część środków z budżetu miasta na wybudowanie na dwóch komunalnych cmentarzach (Junikowo i Miłostowo) pomników dziecka nienarodzonego. Miałem tutaj na względzie tragedie wielu kobiet, które utraciły dziecko w wyniku poronienia, jakiejś choroby, nieszczęśliwego zdarzenia, konieczności usunięcia ciąży lub innych przypadków. Szczególnie dla matek wiąże się to z traumatycznymi przeżyciami, ogromnym bólem, cierpieniem psychicznym i fizycznym, niewyobrażalnym poczuciem straty. Takie miejsce, gdzie można pożegnać się z utraconym dzieckiem, przeżyć żałobę, zapalić świeczkę, odbyć modlitwę, jest bardzo ważne i może pomóc pogodzić się z trudną rzeczywistością, wrócić do równowagi psychicznej i duchowej. Wyobrażam sobie, aby te pomniki miały skromną, symboliczną i gustowną formę.

Jaki los czeka zgłoszone przeze mnie pomysły? Przekonamy się o tym wkrótce.

środa, 20 kwietnia 2016

Stanowisko Komisji Ochrony Środowiska i Zieleni Miejskiej w sprawie rozbudowy autostrady A2

Stanowisko Komisji Ochrony Środowiska i Zieleni Miejskiej Rady Miasta Poznania w sprawie raportu o oddziaływaniu na środowisko dla inwestycji polegającej na dobudowie trzeciego pasa ruchu i wzmocnieniu konstrukcji nawierzchni autostrady A2 na odcinku od węzła „Poznań Zachód” do węzła „Poznań Krzesiny”.
 
W związku z wszczęciem przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu postępowania i przystąpieniem do przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla przedsięwzięcia polegającego na dobudowie trzeciego pasa ruchu i wzmocnieniu konstrukcji nawierzchni autostrady A2 na odcinku od węzła „Poznań Zachód” do węzła „Poznań Krzesiny”, mając na względzie dobro mieszkańców Poznania oraz zachowanie walorów terenów cennych ze względów przyrodniczo-krajobrazowych, Komisja Ochrony Środowiska i Zieleni Miejskiej Rady Miasta Poznania stwierdza co następuje.
§ 1

Autostrada A2 jest drogą, która pełni również funkcję południowej obwodnicy miasta Poznania. Od dłuższego czasu z powodu zwiększenia natężenia ruchu jej przepustowość nie była wystarczająca, w związku z czym tworzą się na niej korki – szczególnie w godzinach szczytu komunikacyjnego. Ponadto każda kolizja drogowa na autostradzie skutkuje powstawaniem olbrzymich zatorów. Sytuacja ta powoduje zwiększenie emisji spalin i ma negatywny wpływ na środowisko. Rozbudowa autostrady A2 o trzeci pas ruchu poprawi przepustowość oraz częściowo odciąży tzw. I i II ramę komunikacyjną w Poznaniu. W związku z powyższym Komisja pozytywnie odnosi się do tej inwestycji.

§ 2

Komisja przychyla się do tego, aby na przedmiotowym odcinku autostrady A2 zastosowana była nawierzchnia o uziarnieniu mniejszym niż 10 mm, która emituje mniej hałasu wywoływanego tarciem opon.

§ 3

W związku z tym, że od wielu lat mieszkańcy osiedli położonych w pobliżu autostrady A2 skarżą się na hałas Komisja wnioskuje o to, aby zarządca autostrady dodatkowo uzupełnił zabezpieczenia przed hałasem w postaci ekranów akustycznych, podwyższonych wałów ziemnych lub kombinacji wałów ziemnych z ekranami akustycznymi, w szczególności na następujących odcinkach:

1) PN: od 160+750 do 160+900; 
2) PN: od 161+900 do 162+450;
3) PN: od 162+700 do 163+700;
4) PD: od 165+400 do 165+600;
5) PN: od 166+050 do 166+400;
6) PN: od 167+200 do 167+850; 
7) PD: od 168+450 do 169+200;
8) PN: od 168+650 do 169+200.

§ 4

Jeśli mimo zastosowania wymienionych w § 3 zabezpieczeń mieszkańcy będą się dalej skarżyć na uciążliwy hałas, Komisja wnioskuje o zastosowanie reduktorów oktagonalnych, które tłumią i absorbują hałas, spaliny samochodowe i pył lub o podwyższenie istniejących ekranów akustycznych. W dalszej kolejności Komisja zaleca zastosowanie odcinkowych pomiarów prędkości, które zdyscyplinują kierowców do przestrzegania dozwolonej prędkości.

§ 5
 
W przypadku stwierdzenia wzrostu zanieczyszczenia powietrza spalinami i pyłem, Komisja wnioskuje o zastosowanie pasów zieleni izolacyjnej oraz zastosowanie ekranów akustycznych z roślinnością pnącą.

Stanowisko zostało przeze mnie zredagowane i zostało przyjęte jednomyślnie przez członków Komisji na posiedzeniu 20 kwietnia 2016 r.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Czy zmniejszy się hałas z autostrady A2?

Sprawa rozbudowy autostrady A2 na odcinku poznańskim budzi duże zainteresowanie ze strony mieszkańców. Widać to po informacjach, które docierają do mnie jako do radnego oraz po ruchu w mediach społecznościowych. Wiem również, że mieszkańcy zbierają podpisy pod petycjami, w których zwracają się do publicznych instytucji z wnioskami o zastosowanie odpowiednich zabezpieczeń przed hałasem oraz indywidualnie kierują uwagi i wnioski do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu (RDOŚ).
 
Hałas dochodzący z autostrady już jest dokuczliwy, natomiast po przeprowadzonej rozbudowie tej drogi polegającej na poszerzeniu jej o trzeci pas ruchu problem będzie jeszcze większy. Hałas nie tylko wpływa na obniżenie komfortu życia, ale również negatywnie oddziałuje na zdrowie. Dlatego należy zobowiązać zarządcę autostrady, aby przy okazji przeprowadzanej rozbudowy zastosował takie rozwiązania, które zabezpieczyłyby mieszkańców przed hałasem.

Powszechnie znanymi rozwiązaniami są ekrany akustyczne oraz nawierzchnia mineralno-asfaltowa o uziarnieniu mniejszym niż 10 mm, która do pewnego stopnia redukuje hałas wydawany przez opony przejeżdżających pojazdów. Przed hałasem należy zabezpieczyć osiedla mieszkaniowe, placówki oświatowe, a także tereny cenne przyrodniczo i krajobrazowo, z których mieszkańcy korzystają w celach rekreacyjnych. Mam tu głównie na myśli Glinianki (Szachty) w dolinie Strumienia Junikowskiego. Jeśli chodzi o sygnały od mieszkańców Świerczewa, to pochodzą one m.in. z ulic Rymera, Tyca, Korfantego, Nowaka, Ludygi-Laskowskiego, Witaszka. Rada Osiedla Świerczewo kilka razy zwracała się do RDOŚ w sprawie wywarcia wpływu na Autostradę Wielkopolską S.A. (AWSA), aby wprowadziła odpowiednie zabezpieczenia. Problem zgłaszają również mieszkańcy Starołęki. 
 
Po zapoznaniu się z raportem o oddziaływaniu na środowisko dla tej inwestycji, który w ramach konsultacji społecznych udostępnił RDOŚ, obawiam się, że zabezpieczenia, które zostaną zastosowane nie będą chronić przed hałasem w takim stopniu, w jakim by sobie tego życzyli mieszkańcy. Motywy AWSA są zrozumiałe - chodzi o wydanie jak najmniej pieniędzy na tę inwestycję.  Natomiast rolą instytucji publicznych i samorządów jest dopilnowanie, aby zabezpieczony został interes społeczny. Władzom Poznania powinno zależeć na tym, aby mieszkańcy osiedli, które były wybudowane jeszcze zanim oddano do użytku A2, byli zabezpieczeni przed hałasem. Brak tych zabezpieczeń sprawia, że niektórzy szukają ciszy i spokoju poza Poznaniem i emigrują do sąsiednich gmin. I tak oto mamy do czynienia z kolejnym powodem, dla którego stolica Wielkopolski się wyludnia.
 
W raporcie znajdują się m.in. mapki z istniejącymi i projektowanymi ekranami akustycznymi. Okazuje się, że AWSA nie zamierza zabezpieczyć mieszkańców Świerczewa. Od okolicy sąsiadującej z Gliniankami (161+900) do wiaduktu w ciągu ulicy Żabikowskiej/Opolskiej (162+450) oraz od wiaduktu w ciągu ulicy Żabikowskiej/Opolskiej (162+700) do okolicy ulicy Dolna Wilda (163+700) nie jest przewidziane wybudowanie ekranów akustycznych.
 
  
Oczekiwałbym od władz miasta większej aktywności oraz inwencji. Jednym z argumentów, który można by było wykorzystać, byłyby wyniki pomiarów natężenia dźwięku. Jak wynika z odpowiedzi na moją interpelację, miasto Poznań polega na badaniach wykonywanych na zlecenie AWSA. Pomiary te są wykonywane w 5 punktach. 4 z nich znajdują się po stronie Lubonia. W naszym interesie byłoby sprawdzenie, z jakim poziomem natężenia dźwięku mamy do czynienia również w innych lokalizacjach - szczególnie tam, gdzie problem zgłaszają mieszkańcy.

Obecnie należy wspierać mieszkańców w ich staraniach o zredukowanie poziomu hałasu dobiegającego ze strony autostrady A2.
 
Fot. Raport o oddziaływaniu na środowisko dla inwestycji polegającej na dobudowie trzeciego pasa ruchu i wzmocnieniu konstrukcji nawierzchni autostrady A2 na odcinku od węzła "Poznań Zachód" do węzła "Poznań Krzesiny".