środa, 6 kwietnia 2016

W mediach o agitacji politycznej prezydenta Jacka Jaśkowiaka

epoznan.pl: Radny PiS o Jacku Jaśkowiaku: wykorzystuje stronę poznan.pl do agitacji politycznej

Miejska strona internetowa poznan.pl jest zdaniem radnego PiS Jana Sulanowskiego wykorzystywana przez prezydenta Jacka Jaśkowiaka do agitacji politycznej. Sulanowski podkreśla, że w marcu pojawiła się tam informacja o uczestnictwie Jaśkowiaka w manifestacji KOD. Prosi, by prezydent rozdzielił życie prywatne i publiczne.

Cały artykuł

MiastoPoznaj.pl: Prezydent Poznania łamie zasady, które sam ustanowił?

Uprawia pan agitację polityczną, wykorzystując do tego stronę poznan.pl i pracowników biura prasowego – zwraca się do prezydenta Poznania Jan Sulanowski. Radny uważa, iż jeżeli Jacek Jaśkowiak na manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji pojawia się prywatnie, to portal poznańskiego magistratu nie powinien o tym informować. (...) przewodniczący klubu radnych Zjednoczonej Lewicy Tomasz Lewandowski. - Trudno rozerwać to co prezydent mówi w imieniu miasta jako osoba publiczna, od tego co mówi jako osoba prywatna.


Radio Merkury: Poznan.pl promuje poglądy Jaśkowiaka?

Prezydent Poznania wykorzystuje stronę internetową urzędu do promocji swoich poglądów - twierdzi miejski radny PiS Jan Sulanowski. Nie podoba mu się, że na oficjalnej witrynie poznan.pl umieszczane są relacje z udziału prezydenta Jacka Jaśkowiaka w różnych manifestacjach. (...) Prezydent Jacek Jaśkowiak z PO nie zgadza się z zarzutami radnego PiS. - To nie jest agitacja polityczna. Nadal będziemy informować na naszej stronie o takich wydarzeniach, będziemy je wspierać, a ja będę uczestniczył w nich jako prezydent.

Cały artykuł

"Głos Wielkopolski": Radny PiS: Strona miasta służy do agitacji politycznej

Jan Sulanowski z PiS zaproponował, by radni opracowali zasady umieszczania informacji na stronie miasta poznan.pl – jakie powinny się tam znaleźć, a jakie nie. Dlaczego? Radny twierdzi, że prezydent wykorzystuje tę stronę oraz pracowników urzędu do agitacji politycznej. (...) – Radny nie rozumie różnicy między agitacją polityczną, a obroną demokracji, Konstytucji, wolności – odpowiada prezydent Jaśkowiak. – Na naszych stronach informujemy o wszystkich ważnych wydarzeniach, a w szczególności takich, które bronią fundamentalnych wartości. Będzie nadal to robić i będę w nich uczestniczył, jako prezydent.

Cały artykuł


"Oko na Poznań": Nawet radny PiS apeluje do prezydenta Poznania, by brał przykład z Roberta Biedronia

Radny PiS zarzuca prezydentowi Poznania wykorzystywanie oficjalnej strony Urzędu Miasta do agitacji politycznej poprzez zamieszczanie zdjęć z demonstracji KOD-u, czego nie robi np. również sympatyzujący z KOD-em Robert Biedroń. Warto przypomnieć, że jeszcze rok temu nawet wklejenie zdjęcia sugerującego poparcie Jacka Jaśkowiaka dla Bronisława Komorowskiego jego ówczesny rzecznik uważał za wpadkę i nieporozumienie. Coś się jednak zmieniło.

Cały artykuł

Fakt24.pl: Prezydent Poznania wykorzystuje stronę miasta do agitacji politycznej? Tak sądzi radny PiS

Strona internetowa urzędu miasta służy prezydentowi Poznania do promocji własnych poglądów - takiego zdania jest miejski radny PiS, Jan Sulanowski. Radny twierdzi, że zamieszczane tam informacje m.in. o obecności Jacka Jaśkowiaka na manifestacji KOD to agitacja polityczna. (...) Robi to Pan nie za własne pieniądze, ale za pieniądze mieszkańców Poznania i robi to Pan wbrew zarządzeniu, które sam Pan podpisał - wytyka Sulanowski, przypominając, że prezydent podpisał kiedyś zarządzenie, z którego wynika, że „wiadomości, posty, informacje i komentarze o charakterze agitacji politycznej są niedozwolone i mogą podlegać usunięciu bądź ograniczeniu widoczności” ze strony urzędu.


Cały artykuł 

wtorek, 5 kwietnia 2016

Oświadczenie w sprawie agitacji politycznej Prezydenta Jacka Jaśkowiaka na stronie internetowej Miasta Poznania

Szanowny Panie Prezydencie!



15 marca 2016 r. na sesji Rady Miasta Poznania zadałem Panu Prezydentowi, pytanie:
„Na stronie poznan.pl 12 marca 2016 r. ukazała się informacja o udziale Prezydenta Jacka Jaśkowiaka w manifestacji Komitetu Obrony Demokracji. Chciałbym zapytać, czy Pan Prezydent był obecny na manifestacji prywatnie, czy urzędowo?”.
Zacytuję Pańską odpowiedź:
„Mój udział w sobotniej manifestacji organizowanej przez Komitet Obrony Demokracji, w której zgromadzeni na placu Wolności poznaniacy protestowali w obronie ładu konstytucyjnego, był wyrazem poparcia dla ich działań. Możliwość wyrażania swoich poglądów jest jedną z podstawowych wolności zagwarantowanych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (art. 54). Każdy obywatel ma prawo uczestniczyć w zgromadzeniach, w celu pokojowego zamanifestowania określonego stanowiska lub wyrażenia wspólnych poglądów, chyba że jest Pan przeciwnikiem wolności zgromadzeń i swobodnego decydowania obywateli, jak z niej korzystają. Zostając Prezydentem miasta Poznania, nie przestałem być obywatelem tego kraju i nie zamierzam rezygnować z możliwości wyrażania swoich poglądów, także w formie uczestnictwa w demonstracjach, które stają w obronie wartości, będących również moimi wartościami”.
Panie Prezydencie, całym sercem popieram prawo obywateli do organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Sam uczestniczyłem w takich manifestacjach jak: Marsz Niepodległości, Marsz Wolności i Solidarności, co roku jestem obecny na uroczystościach upamiętniających ofiary Katastrofy Smoleńskiej, Powstanie Wielkopolskie oraz Pamięć Żołnierzy Wyklętych. Trudno mi zliczyć wszystkie manifestacje i uroczystości rocznicowe, w których uczestniczyłem. Dlatego w pełni szanuję to, że bierze Pan udział w zgromadzeniach, nawet jeśli nie zgadzam się z przesłaniem niektórych z nich. Zresztą, jak widać, demokracja w Polsce ma się dobrze – nikt nie zabrania KOD-owi manifestowania i nikt nie zamierza wysyłać przeciwko manifestantom policji.

Jednakże intencją mojego pytania nie było uzyskanie od Pana deklaracji, że szczerze identyfikuje się Pan z hasłami wygłaszanymi na manifestacjach KOD-u. W moim, wydawać by się mogło, prostym pytaniu chodziło o ustalenie, czy na manifestacji KOD-u reprezentował Pan Urząd Miasta Poznania czy samego siebie. Z Pańskiej odpowiedzi wynika, że 12 marca 2016 r. występował Pan tam prywatnie.

Informacja o Pańskim udziale w wiecu Komitetu Obrony Demokracji ukazała się na oficjalnej stronie internetowej Miasta Poznania poznan.pl. Skoro na manifestacji wyrażał Pan swoje prywatne poglądy i nie reprezentował Pan tam Miasta Poznania, to nie powinna się ona ukazać na oficjalnej stronie urzędu. Zresztą podobne sytuacje miały miejsce wielokrotnie - wcześniej ukazały się relacje z Pańskiego udziału w Marszu Równości, wiecu poparcia dla muzułmanów, czy manifestacji KOD-u 9 stycznia. Za każdym razem reprezentował Pan tam siebie samego, a nie Urząd Miasta, zatem tego rodzaju informacje nie powinny pojawiać się na oficjalnych stronach Miasta Poznania. Nikt Panu nie zabrania brać udziału w zgromadzeniach, jednakże nie musi Pan zawłaszczać urzędowej strony, aby obwieszczać światu, jakie poglądy wyznaje Pan prywatnie i co Pan robi po godzinach pracy.

W Słupsku prezydentem miasta jest pan Robert Biedroń, człowiek o bardzo wyrazistych poglądach, z którym w kwestiach światopoglądowych i politycznych zupełnie się nie zgadzam. Mimo tego, że jego poglądy w wielu kwestiach zbliżone są do Pańskich zapatrywań, to na oficjalnej stronie internetowej Miasta Słupska pan Biedroń publikuje wyłącznie informacje o pracach, jakie wykonuje w ramach pełnienia funkcji prezydenta miasta. Proszę zwrócić również uwagę na to, jakie informacje ukazują się na stronie internetowej wielkopolskiego urzędu wojewódzkiego. Pan Zbigniew Hoffmann, wojewoda wielkopolski nie wykorzystuje tej strony do prezentacji swojego światopoglądu, ale do pokazywania tego, co robi on i jego współpracownicy w czasie pełnienia urzędu. Gdy brał on udział w uroczystości upamiętniającej ofiary Katastrofy Smoleńskiej w Poznaniu, to był tam prywatnie, a o jego obecności można się było dowiedzieć z mediów, a nie ze strony urzędu wojewódzkiego. Zatem jest możliwe rozdzielenie tego, co prywatne, od tego, co publiczne. Chciałbym, aby prezydent Poznania również posiadał tę umiejętność.

Ale to jeszcze nie wszystko, Panie Prezydencie. Łamie Pan zasady, które sam Pan ustanowił, a mianowicie zarządzenie Prezydenta Miasta Poznania nr 29/2015/K z dnia 10 sierpnia 2015 r. Możemy tam wyczytać, że wiadomości, posty, informacje i komentarze o charakterze agitacji politycznej są niedozwolone i mogą podlegać usunięciu bądź ograniczeniu widoczności. Przytoczę kilka fragmentów ze strony urzędu miasta, będących przykładami agitacji politycznej.

Informacja z 29 listopada 2015 r., autor: MP:
„- Bądźmy razem, brońmy naszych muzułmańskich przyjaciół przed bandytami. Zacznijmy się spotykać, nawet jak jest zimno, bo atmosfera w Polsce robi się coraz gorsza - mówiła Ewa Wójciak, z Teatru Ósmego Dnia, zaniepokojona falą ksenofobii”.
Informacja z 9 stycznia 2016 r., autor: Hubert Bugajny, biuro prasowe:
„- Gorąco popieram postulaty dzisiejszej manifestacji. Pomysł wysłania ministrowi Waszczykowskiemu porcji świeżych warzyw czy zrealizowanie filmu ‘Człowiek z wazeliny’ o panu Kurskim to może żartobliwa forma protestu, ale w pełni oddaje skalę absurdu, do którego posuwa się rząd - powiedział Jan Skowroński, jeden z uczestników demonstracji”.
Informacja z 12 marca 2016 r., autor: Joanna Żabierek, biuro prasowe:
„Organizatorzy demonstracji rozdawali zgromadzonym na pl. Wolności broszury zawierające kalendarium wydarzeń pierwszych 100 dni sprawowania władzy przez PiS. Zdaniem Zbigniewa Zawady rząd Beaty Szydło nie zrealizował żadnej ze swoich obietnic wyborczych, nie zrobił nic, co zasługiwałoby na pozytywną ocenę”.


Panie Prezydencie, czy to Pański podpis widnieje pod zarządzeniem nr 29/2015/K? Czy Pan wie, co Pan podpisuje? Czy wie to zastępca dyrektora Gabinetu Prezydenta Miasta, któremu podlega Oddział Promocji i Biuro Prasowe? Panie Prezydencie, to Pan uprawia agitację polityczną wykorzystując do tego oficjalną stronę internetową Miasta Poznania oraz pracowników Biura Prasowego, robi to Pan nie za własne pieniądze, ale za pieniądze mieszkańców Poznania i robi to Pan wbrew zarządzeniu, które sam Pan podpisał. Jeszcze dziś złożę interpelację, w której zapytam o to kto pracownikom Biura Prasowego wydał polecenie napisania tego propagandowego artykułu i jaki sprzęt został do tego wykorzystany.

Panie Prezydencie, czy publicznie przyzna Pan, że nadużyciem było wykorzystywanie oficjalnej strony Miasta Poznania do pokazywania tego, co robił Pan nie jako urzędnik, ale jako osoba prywatna? Czy przyzna Pan, że błędem było umieszczenie na oficjalnej stronie internetowej Miasta Poznania artykułów będących jawną agitacją polityczną? Czy wyciągnie Pan z tego wnioski na przyszłość?

Szanowni Państwo Radni! Polityka informacyjna Miasta Poznania kuleje i wymaga dopracowania. Widać, że Prezydent Poznania nie potrafi sprostać informacyjnym standardom, których zobowiązał się przestrzegać, dlatego proponuję, aby to radni zajęli się opracowaniem zasad polityki informacyjnej na stronie internetowej Miasta Poznania. Odpowiednim miejscem do podjęcia pracy w tym zakresie mogłaby być przykładowo Doraźna Komisja Legislacyjna. Zachęcam radnych ze wszystkich klubów do włączenia się w opracowanie dokumentu o randze uchwały, który wyznaczałby standardy rzetelnej informacji na temat pracy miejskich instytucji i urzędników, a także inicjatyw, w które oficjalnie włącza się Miasto Poznań.

Dziękuję za uwagę.  

Jan Sulanowski
radny Miasta Poznania
klub radnych Prawo i Sprawiedliwość

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

500+ w Poznaniu bez zarzutu?

Program "Rodzina 500+" ruszył 1 kwietnia. Szacunkowa liczba dzieci w Poznaniu, na które będzie przysługiwać świadczenie wynosi 60 tys. Do 2 kwietnia złożonych zostało około 6 tys. wniosków. - Jeżeli można byłoby pokusić się o jakąś ocenę to można powiedzieć, że Urząd Miasta Poznania dobrze wywiązuje się z tego zadania - ocenia Jan Sulanowski, radny PiS.

Cały artykuł: http://www.codziennypoznan.pl/artykul/2016-04-04/500-w-poznaniu-bez-zarzutu

Autor: MC

środa, 30 marca 2016

Program obchodów VI Rocznicy Katastrofy Smoleńskiej

Poznański PiS organizuje wyjazd na obchody 6. rocznicy Tragedii Smoleńskiej, które odbędą się w Warszawie w niedzielę 10 kwietnia 2016 r. Zapisy przyjmuje Pani Magdalena Kodym-Sulanowska (tel. 603-895-993) codziennie w godzinach 16:00-20:00. Szacunkowy koszt przejazdu wynosi 60,00 zł od osoby. Wpłata 30,00 zł zaliczki gwarantować będzie wpisanie na listę uczestników wyjazdu. Wpłaty proszę dokonywać w biurze PiS przy ul. Św. Marcin 43, od poniedziałku do piątku w godz. 10.00-16.00. Program obchodów poniżej.


czwartek, 24 marca 2016

Archiwum Zakładowe Urzędu Miasta Poznania pod znakiem zapytania?

Urzędnicy nie zauważyli sprzeczności, skutkiem czego przyszłość Archiwum Zakładowego Urzędu Miasta Poznania może stanąć pod znakiem zapytania. Archiwum miało powstać w zaadaptowanym budynku warsztatu Zespołu Szkół Mechanicznych przy ul. Świerkowej, na co przeznaczono w budżecie miasta kwotę 3.150.000 zł.



Tymczasem plan miejscowy "Świerczewo - część A", który niedługo ma być uchwalony przez Radę Miasta przewiduje, że na terenie tym (symbol UO) mogą być usytuowane jedynie usługi oświaty.



Dokładny zapis brzmi:
Miejscowy plan "Świerczewo - część A" został pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Polityki Przestrzennej. Zobaczymy, jakie wyjście z tej sytuacji znajdą władze miasta.

piątek, 18 marca 2016

Przeglądam dzisiejszy poznański "GazWyb": sondaż i Nina Nowakowska

1. Taka króciutka notka na pierwszej stronie dzisiejszej "Gazety Wyborczej" na temat sondażu poparcia dla partii politycznych.


Czy oni próbują coś nieudacznie zasugerować? Bo zestawienie tych akapitów dowodzi, że diagnozy tej gazety są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Niemoc? Rozpacz? "Gazeta" sobie, naród sobie?

2. W dodatku poznańskim wywiad z Niną Nowakowską (byłą już redaktorką Radia Merkury). Kolejna dziennikarka z mediów publicznych, której "nie było wszystko jedno", dlatego "Wyborcza" roni łzy po jej odejściu z radia. Po kilku minutach prowadzonych przez nią audycji można się było domyślić jakie ma poglądy polityczne. W sumie wywiad z nią świetnie pokazuje kierunek, w jakim powinny następować zmiany w mediach publicznych: dopuścić więcej młodszych dziennikarzy, którzy potrafią zachować obiektywizm lub chociażby równo traktować gości z różnych stron sceny politycznej.

Na fotografii pani Nowakowska na manifestacji KOD. Źródło: poznańska "Gazeta Wyborcza".

W wywiadzie pani Nowakowska stwierdza m.in.: "Ale tak źle jak teraz, jeszcze nigdy się nie czułam. W stanie wojennym wszystko było jasne, wiedzieliśmy, czego oczekiwać po drugiej stronie. W tej chwili czuję bezsilność i upokorzenie. I nie mówię tu o swojej osobistej sytuacji, ale o takich ludziach jak ja, którym wydawało się, że żyją w normalnym i stabilnym państwie".

Ta pani, w tych "strasznych pisowskich czasach" na własne życzenie zrezygnowała z pracy. Chciała uprzedzić domniemane działania nowego prezesa Radia Merkury, który miałby panią redaktor zwolnić lub "przesunąć na inny odcinek". Uważa, że w latach 1981-1983 czuła się lepiej niż obecnie? W stanie wojennym była godzina policyjna, wojsko na ulicach, opozycjonistów pałowano i mordowano, wolność słowa była tylko w mediach podziemnych, a na półkach były pustki. No tak, ale "wiedzieliśmy, czego oczekiwać po drugiej stronie".

I jeszcze jeden cytat. Na pytanie redaktora, dlaczego mimo tych wszystkich strasznych rzeczy, które dzieją się w Polsce, PiS nadal ma wysokie sondaże, odpowiada: "Są dwa powody: media i Kościół katolicki. Przeciętny wyborca spoza dużego miasta jest skazany na to, co mówią media publiczne, a konkretnie 'Wiadomości'. A tam dziś sączy się tylko PiS-owski przekaz. Natomiast nastawienie przeważającej części biskupów i księży jest dziś prorządowe. I to słychać na ambonach i w katolickich mediach".
 
No tak, jaki świat był piękny, gdy i media komercyjne, i media państwowe sączyły społeczeństwu tę samą lewicowo-liberalną narrację. Tylko Jan Pospieszalski przez te lata się uchował, ale za to miał miejsce na TVP Info w okolicy godziny 23:00. Aha, a w Programie Trzecim Polskiego Radia około północy, mniej więcej raz w miesiącu swoją audycję miał Wojciech Reszczyński. Reszta publicystyki była opanowana przez dziennikarzy jawnie sympatyzujących z PO, PSL i SLD.

Jak w mediach publicznych nie ma monopolu lewicowo-liberalnego, to trzeba chodzić na marsze KOD, a pluralizm to samo złooooo. Ot i cała sprawa streszczona w jednym zdaniu.

czwartek, 17 marca 2016

Jeden Dzień czy kilka Dni bez Samochodu w 2016 r.

15 marca jako radny Miasta Poznania złożyłem interpelację w sprawie Dni bez Samochodu. Dzień bez Samochodu przypada co roku 22 września i odbywa się w ramach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. W tym dniu osoby, które zabiorą ze sobą dowód rejestracyjny pojazdu mogą korzystać z komunikacji miejskiej za darmo. Dlaczego jednak taka promocja miałaby trwać tylko jeden dzień?


Uważam, że skuteczniej można przekonać kierowców do korzystania z komunikacji miejskiej, jeśli promocja będzie trwała kilka dni. Prochu nie wymyśliłem, postanowiłem odwołać się do pomysłu śp. Pawła Sztando i nieco go zmodyfikować.
  • Promocja miałaby trwać 5 dni roboczych, czyli w 2016 roku od 19 do 23 września.
  • Osoby korzystające z promocji musiałby mieć ze sobą dowód rejestracyjny pojazdu oraz dodatkowo swoje prawo jazdy. 
  • Miałyby być przeprowadzone badania frekwencji w pojazdach komunikacji miejskiej. 
Więcej informacji na poniższym skanie mojej interpelacji:


fot. Maciej Nowaczyk newspix.pl za Fakt.pl



wtorek, 15 marca 2016

Oświadczenie dotyczące działań Prezydenta Poznania w sprawie turnieju sportów walki "First to Fight"


Swoje słowa adresuję do prezydenta Poznania, Pana Jacka Jaśkowiaka.

Nawiązuję do sprawy Pańskiej interwencji skierowanej do klubu KKS Sporty Walki Poznań w związku z turniejem organizowanym – przyjmijmy na potrzebę tego oświadczenia Pańską typologię – przez „nacjonalistów” i „rasistów”. Klub wywiązuje się z zadań dotowanych z miejskich pieniędzy. Pan Maciej Piekarczyk, zastępca dyrektora wydziału sportu Urzędu Miasta Poznania powiedział: „Nie mieliśmy do tej pory sygnałów od rodziców dzieci, które uczęszczają na zajęcia do KKS Sporty Walki Poznań, jakoby działo się tam coś niepokojącego”. Tymczasem na Pańskie polecenie urzędnicy mieli skontrolować ten klub, sprawdzić czy zajęcia odbywają się w sposób właściwy oraz odbyć rozmowy z trenerami, podopiecznymi i ich rodzicami. Powiedział Pan: „Poznań nie będzie dotował organizacji, które angażują się w działalność propagującą rasizm. Poleciłem mojemu zastępcy Arkadiuszowi Stasicy oraz urzędnikom odpowiedzialnym za promocję sportu podjęcie formalnych działań. […] Uważam za niedopuszczalne, by kadra instruktorska o takich poglądach miała styczność z trenującymi podopiecznymi[1].

Zastanawiam się, w jaki sposób Pan, rzekomo zadeklarowany demokrata, zamierza kontrolować poglądy innych osób? Czy każe Pan miejskim urzędnikom przeprowadzać przesłuchania? Sprawdzać, jakie kto ma nadruki na koszulkach? Jakie kto nosi tatuaże?[2] A może zamierza Pan powołać municypalną policję polityczną? Skoro według Pana niedopuszczalne jest, aby trenerami sportowymi byli ludzie o takich, a nie innych poglądach, to może tak samo jak na klub KKS Sporty Walki Poznań zamierza Pan w przyszłości nasyłać kontrole na inne podległe Panu instytucje oraz dotowane przez samorząd Poznania stowarzyszenia, aby sprawdzać jakie kto wyznaje poglądy? Dziś na Pańskim celowniku są nacjonaliści, a jutro może korwiniści, kukizowcy i kaczyści.

Na skutek Pańskiej groźby wycofania wsparcia lub nieprzyznania go w przyszłym roku, klub KKS Sporty Walki Poznań wycofał się z udostępnienia sali organizatorom turnieju. Organizatorzy znaleźli jednak inną lokalizację i mimo tego, że na miejsce przeprowadzenia turnieju wezwano policję i policjanci przybyli w znacznej liczbie, to jednak impreza nie została przerwana. Najwidoczniej nie zostały spełnione przesłanki wyrażone w art. 256 Kodeksu karnego o propagowaniu faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju.

W swoich działaniach przekroczył Pan uprawnienia prezydenta miasta. Prezydent Poznania nie ma prawa kontrolować, jakie kto wyznaje poglądy, nie ma prawa przyznawać wsparcia organizacjom w zależności od tego, jakie poglądy wyznają ich członkowie, nie ma prawa nasyłać kontroli na organizacje tylko dlatego, że nie podobają mu się poglądy ich członków. Takich uprawnień nie ma też policja. W związku z tym chciałbym się dowiedzieć, jakie działania w związku z tą sprawą podjęli podlegli Panu urzędnicy i na jakiej podstawie wydał im Pan dyspozycje?

Łatwo rzuca Pan pod adresem innych oskarżenia o totalitaryzm. Jednakże swoimi wypowiedziami i decyzjami to Pan wpisał się w ten wątpliwy standard. Będę łagodniejszy i powiem, że wykazał się Pan nadgorliwością. Wszyscy znamy powiedzenie, że nadgorliwość bywa gorsza od…


Jan Sulanowski
radny Poznania, klub radnych Prawo i Sprawiedliwość

Oświadczenie zostało wygłoszone 15 marca 2016 r. na sesji Rady Miasta Poznania.



[1]http://www.poznan.pl/mim/info/news/prezydent-mowi-nie-turniejowi-nacjonalistow,91823.html (dostęp 9.03.2016)
[2]http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,19727355,zjazd-nacjonalistow-w-poznaniu-przyjada-na-turniej.html (dostęp 9.03.2016)

niedziela, 21 lutego 2016

Autobus nr 49: sukces mieszkańców i zagadka wiceprezydenta

Od 1 marca 2016 r. autobusy linii nr 49, która zapewnia połączenie pomiędzy osiedlem Dębina a pętlą Górczyn, mają kursować również w soboty i niedziele. To bardzo dobra wiadomość, szczególnie dla osób, które robią sobotnie zakupy na targowisku przy ul. Racjonalizatorów oraz dojeżdżają w niedziele do kościoła pw. Świętej Trójcy.


Tymczasem niecałe dwa miesiące temu, 29 grudnia 2015 r. wiceprezydent Wudarski twierdził jeszcze, że niewielu pasażerów korzysta z tej linii, że dojazd do kościoła pw. Świętej Trójcy zapewniają autobusy innych linii, no i że pieniądze na kursy weekendowe znajdą się dopiero w 2017 roku. Ponadto wiceprezydent Wudarski stwierdził, że korekta układu komunikacyjnego na obszarze Dębca i ponowna analiza możliwości wprowadzenia zmian na linii nr 49 będzie możliwa dopiero po ukończeniu budowy tunelu pod torami kolejowymi, a więc po 30 czerwca 2016 r.

Okazało się, że wcale nie trzeba było czekać do ukończenia budowy tunelu, a pieniądze i frekwencja wcale nie były problemem. Zagadkowe jest jednak to, jakimi względami kieruje się wiceprezydent Wudarski podejmując decyzje. Niemniej cieszę się, że w przypadku linii nr 49 ostatecznie spełnił oczekiwania mieszkańców.

sobota, 20 lutego 2016

Sprawa Ziętary - książka i spotkanie

Książka „Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa” wywarła na mnie duże wrażenie. Opisuje proces żmudnego odkrywania prawdy o porwaniu i zabójstwie Jarosława Ziętary, 24-letniego dziennikarza, który pracował w Poznaniu w pierwszych latach transformacji ustrojowej.


Ziętara zajmował się niewygodnymi tematami, jego publikacje mogły zaszkodzić niektórym wpływowym ludziom. Książka pokazuje jak funkcjonował wymiar sprawiedliwości, środowisko dziennikarskie, politycy i biznesmeni. Nie jestem pewien, czy należy używać czasu przeszłego, wszak sądowe batalie zmierzające do ustalenia i ukarania sprawców trwają po dziś dzień.



Po przeczytaniu książki pomyślałem, że warto byłoby zaprosić na spotkanie w większym gronie jej współautora, pana Krzysztofa M. Kaźmierczaka, dziennikarza „Głosu Wielkopolskiego”. Był on członkiem zespołu dziennikarzy, którzy postanowili dociec prawdy, współpracował z rodziną Ziętary, jest przedstawicielem komitetu społecznego „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”.



Spotkanie z redaktorem Kaźmierczakiem odbyło się w ramach cyklu Akademia Obywatelska PiS w Poznaniu. W czasie dyskusji pojawiały się pytania dotyczące m.in. działalności służb specjalnych, sposobu w jaki w wyjaśnienie sprawy angażowała się „czwarta władza”. Siłą rzeczy zadający pytania nawiązywali do aktualnej sprawy „szafy Kiszczaka”.



Od śmierci Ziętary minęło już prawie ćwierć wieku. Być może doczekamy niedługo sądowego finału tej sprawy. 

Jan Sulanowski